Uwielbiam słodycze, ale teraz kiedy mam małe dziecko i budzę się w nocy to dodatkową dawkę cukru kocham. I potrzebuje. Nie przepadam za czekoladą, herezja wiem. Ale lubię jak jest masło, mascarpone i cukier. Prawdziwe, odkładające się na biodrach składniki, nie jakieś tam wegańskie pitu pitu. Hedonizm w czystej postaci, tak! Zawsze podczas podróży szukam miejsc które serwują desery w kreatywnej formie, zaskakująco skomponowane i ślicznie wyglądające. Ot, takie małe dzieła sztuki. Bo jak się bawić to się bawić, prawda? W Warszawie mamy naprawdę wspaniałe miejsca. Podrzucam Wam mój ulubiony zestaw cukierni w stolicy, niebywale pyszne miejsca. Smak to kwestia gustu, ale lista poniżej to także klimat i wnętrza. Nie są to tradycyjne adresy na szarlotkę i sernik, zostaniecie raczej pozytywnie zaskoczeni połączeniami, teksturami i smakami. Idźcie, sprawdźcie i oby cukier uderzył Wam do głowy.

Jak zawsze nazwy miejsc linkują do ich stron, adresów i detali.

Odette (Górskiego 6/7, Twarda 2/4)

Małe dzieła sztuki. Najpyszniejsze moim zdaniem miejsce ze wszystkich adresów. Zaskakujące połączenia smaków zamknięte w niebywałej formie artystycznych cukrowych cudeniek. Zobaczcie jak one się smakowicie błyszczą za ladą, marzenie! Odette ma już dwa lokale w Warszawie i niech to dobro się rozrasta!

La Vanille (Krucza 16/22)

Jeszcze rok temu nie było ważnego wydarzenia w moim życiu, abym nie potrzebowała postawić na stole sześciopaku cupcaków z La Vanille. Przepyszne miejsce. Polecam cupcakes i drożdżówki ale także niepozorne malinowe kruche serduszka. Generalnie obłęd.

Cupcake Corner (Plac Konstytucji 2, Chmielna 21)

Mój krakowski ulubieniec od niedawna w stolicy. Uwielbiam ich cupcakes, ale bohaterem tego miejsca są lody rzemieślnicze w ich wykonaniu: za duże kawałki czekolady, bogata struktura i pełny smak powodują że przymykam oczy i zaczynam się ślinić pisząc ten tekst. Mniam!

MOD donut (Oleandrów 8)

O jak mi to miejsce przypadło do gustu to szok. Od dzieciństwa wmawiam sobie, że nie lubię pączków, chyba tylko po to, żeby nie żywić się nimi cały czas. Te z MOD mogłyby być podstawą mojej diety gdyby nie to, że nie mam już czasu biegać półmaratonów. Do rzeczy, pyszne, wielkie, soczyste, jeszcze ciepłe pączki z dziurką oblane rozkosznymi kremami, owocami, czekoladami do wyboru do koloru. Do zapomnienia się. Mniaaaaam!

La Bomboniera (Al. Solidarności 82)

Nie wiem jak Włosi to robią, że za obleśnym KFC, w oficynie, w małym lokalu w Warszawie udaje im się stworzyć i przenieść odrobię Włoch, dosłownie. I to nie jest jakieś miejsce ociekające designem, ot płytki w kwiaty, maleńkie wnętrze i lada pełna smakołyków, a naprawdę, naprawdę czujesz się jak we Włoszech. Może dzięki temu, że obsługa mówi po włosku, może dlatego że te pyszności smakują super autentycznie, może dlatego, że od 6 roku życia mam słabość do włoskich smaków, ale tu trzeba wpaść. Polecam mocno eklera pistacjowego i całą resztę zresztą też:)