Mam wielką słabość do Warmii, to tam będąc pierwszy raz narodził się mój pomysł na bloga. O Warmii był pierwszy wpis i chyba to już tak zostanie, że dla mnie jest to ulubiony, najbardziej inspirujący i mega kreatywny region. Uwielbiam Warmię za atmosferę, za to, że wszyscy się tam przyjaźnią i wzajemnie polecają swoje biznesy. Dzięki temu odwiedzasz jedno wspaniałe miejsce i następnego dnia odkrywasz trzy nowe. Tym razem Warmia potężnie nami wstrząsnęła. O Kwaśnym Jabłku słyszałam od samego początku kiedy ruszyli z agroturystyką, ale ciąża i inne atrakcje nie pozwoliły nam zawitać tam wtedy kiedy chcieliśmy, czyli od razu. Tym większa była moja radość z czerwcowej rezerwacji. I proszę Państwa to jest sztos! To jest zdecydowanie nasze teraźniejsze number one w Polsce! Za co się Kwaśne Jabłko kocha? Za atmosferę, za klimat, który tworzą właściciele i każdy pracownik, za ludzi których tam spotkaliśmy (i przegadaliśmy dłuuugie godziny przy cydrze), za cydr właśnie własnej produkcji, za kuchnię opierającą się tylko na lokalnych i oryginalnych produktach, za chleb pieczony co rano przez Ewę i jedzony przez wszystkich z samym masłem, za wystrój, za ogród, za wszystko. Ale o tym wszystkim w szczegółach poniżej.

MIEJSCE

Siedlisko znajduje się na końcu drogi dokładnie pośród niczego. Niedaleko jest las, w pobliżu sady, oraz ogródek. W głównym domu na parterze znajduje się kuchnia i wielki piękny stół oraz bawialnia z zabawkami i książeczkami dla dzieci oraz sprzętem grającym (każdy może puścić muzykę, którą lubi) a na górze pokoje. Wprost z jadalni wychodzi się na piękny taras pod jabłonią, z którego podziwiać można spektakularne zachody słońca, wpatrywać się w staw lub jeśli ktoś woli w Cydrownię. A, że Cydrownia przeszklona jest i piękna to dlaczego nie? Za domem pośród drzew rozłożone są hamaki, leżaki, huśtawki, piaskownica, stoliki oraz bar w zbożu, gdzie w weekendy serwowana jest pizza i drinki (niestety ominęło nas to). Na terenie posesji znajduje się również dom właścicieli.  Dominuje styl industrialny z wielką klasą i dbałością o szczegóły, nowocześnie, ale z duszą. Miejsce jest niezwykle klimatyczne i czyste.

POKOJE

Pokoje są przestronne i bardzo wygodne z pięknymi oknami. Nasz był bardzo cichy i naprawdę przyjemny. Gospodarstwo prowadzone jest ekologicznie, dlatego o pokoje dba się naturalnymi produktami, wszystko jest rewelacyjne utrzymane. Dominuje eklektyzm, piękne nowoczesne elementy łączą się doskonale z tradycyjnymi drewnianymi szafami i szafkami. W pokojach nie ma lodówek, ani czajników, więc podróżujący z dziećmi mogą korzystać z czajnika w kuchni na dole.

KUCHNIA

To najmocniejsza strona Kwaśnego Jabłka, chociaż innym stronom też niczego nie brakuje. Śniadania serwowane są o godzinie 9:00 przy wspólnym stole w jadalni. Od samego rana krząta się Marcin mieszając boczniaki, Wiesia kroi kozie sery, a Ewa świeży własnoręcznie upieczony chleb. Teoś nie daje nam pospać stąd dla zabicia czasu bawiliśmy się z nim w salonie podglądając ten poranny spektakl. Właściciele serwują niesamowite rzeczy. Znają pochodzenie niemal każdego produktu: kozie sery od Dorotki, jogurt z Koziej Zagrody, oliwę przywieźliśmy z Włoch, a ocet z Chorwacji, a zioła i sałatę zerwaliśmy z ogródka pod domem. o tam jest ta grządka. I takie rzeczy robią różnice. Bo smak tego wszystkiego jest niebywały. W ciągu dnia można zjeść ogromną michę tradycyjnej zupy, fajnie, bo pomaga przetrwać do kolacji. A o 18: 00 serwowana jest ów kolacja. Zawsze 3- daniowa i w istocie bardzo złożona. Codziennie gotuje ktoś inny, my mieliśmy to szczęście, że trafiliśmy na Ewepe, specjalistkę od kuchni wegańskiej (przygotowała pełną ziołowych smaków zupę pomidorową, babeczki i sałatę oraz pudding jaglany), gotował Marcin (mega zupa na jagnięcinie, zapiekanka włoska z przepisu jego babci z wołowiną i bakłażanem oraz lody z Łukty), a także Ewa (obłędna tarta z serem kozim, po której dokładkę stawaliśmy w kolejce, świeże sielawy z grilla oraz tarta z truskawkami i kruszonką, którą wszyscy zjedliśmy 2 razy). Do kolacji można zamówić cydr i siedzieć i gadać i jeść i śmiać się i spędzać obłędnie czas, nie martwiąc się, że nie mamy nic w lodówce, że nie ma gdzie jechać, że restauracja daleko, a dziecko śpiące. Idealnie. To, że w Kwaśnym podaje się kolacje wymusili na Marcinie i Ewie goście, którzy nie mieli gdzie zjeść. I dobrze! Bo to nie jest tak, że gotować może każdy, ale oni powinni, oni akurat mają talent. Dla dzieci można zamówić posiłki uproszczone i delikatne: naleśniki, makaron z sosem czy to na co dziecko ma ochotę, kucharz bez problemu takie danie maluchowi przygotuje.

]

CYDR

Cydr w tym miejscu powstaje pod czujnym okiem Marcina, który ma doświadczenie w winiarstwie, a o samym cydrze i procesie jego powstania opowiada w fascynujący sposób. Cydr z Kwaśnego Jabłka to Cydr wytrawny, któremu bliżej do białego wina, a znacznie dalej do ulepków sprzedawanych w sklepach. Uwielbiam cydry od czasów poznania ich w Irlandii, a później fascynacji cydrami bretońskimi i normandzkimi, które kupowaliśmy w Brukseli. I cydr z Kwaśnego jest jeszcze znacznie delikatniejszy od tych wyżej wspomnianych, ale mi zasmakował bardzo. Jest tak lekki i subtelny, że smakował przez cały dzień, od rana do wieczora.

LUDZIE

W Kwaśnym Jabłku z wielką klasą rozegrany jest podział pomiędzy prowadzeniem agroturystyki, pracą Cydrowni, a domem właścicieli. Wszystko działa we własnym rytmie, nic na siebie nie zachodzi, nie mieszają się przestrzenie. Każdy zajmuje się swoimi sprawami co najczęściej sprowadza się do całodziennej ciężkiej pracy. Bo Kwaśne Jabłko to nie miejsce jak co po niektóre agroturystyki czy hotele, że właścicieli albo nie ma, albo nie oszukujmy się raczej leżą i pachną. Tutaj Marcin z Ewą i każdy zatrudniony na gospodarstwie ciężko pracuje. Tak od rana do wieczora. Tak jak to bywa na wsi. I super, bo taką pracę się podziwia. Marcin i Ewa swoim sposobem bycia tworzą rodzinną atmosferę. My czuliśmy się tam doskonale, dokładnie tak jak na wakacjach u przyjaciół czy rodziny. Taka otwartość i serdeczność przyciąga widocznie świetnych ludzi, bo my poznaliśmy podczas wyjazdu naprawdę cudownych ludzi, z którymi jak się okazało mamy bardzo dużo wspólnego. Kwaśne Jabłko sprzyja relaksowi totalnemu.

CO ROBIĆ?

W samym Kwaśnym Jabłku opcji jest sporo, bo można odpoczywać na hamaku, na kanapach, czytać książki w bawialni, jeść, iść nad staw, przejść się do lasu lub do ogródka. Jest to miejsce, którego nie trzeba opuszczać wcale. Ale sama Warmia jak wielokrotnie pisałam ma wiele do zaoferowania. Dlatego jeśli będziecie w okolicy to warto:

-jechać na lody do Łukty (przepyszne tradycyjne lody, takie same jakie kręciła 20 lat temu koleżanka mojej babci)

-poplażować nad jednym z Jezior (Marcin i Ewa polecają fajne miejsca w zależności od preferencji gości)

– wybrać się do CAMP SPA (leśnego spa, gdzie pośród drzew znajdziecie pełną ofertę klasycznego spa, ale w jakich okolicznościach: sauna, balia, kąpiele ziołowe, masaże)

– zajechać po przepyszne sery do Koziej Farmy Złotna

– wybrać się Ceglarnia Art

– zobaczyć Lawendowe Pole

– sprawić sobie ser z Kwaśnego Drzewa Sauerbaum

KWAŚNE JABŁKO

Włodowo 27 Świątki

ODWIEDZINY CYDROWNI- PO WCZEŚNIEJSZYM KONTAKCIE TELEFONICZNYM

W SOBOTY DZIAŁA KAWIARNIA LETNIA, PIZZERIA I BAR W ZBOŻU (ale wcześniej warto sprawdzić na Facebook czy będzie na pewno, gdyż warunki atmosferyczne mogą pokrzyżować plany)

KWAŚNE JABŁKO
ATMOSFERA, WNĘTRZA, CYDR, KUCHNIA
9.8Overall Score
LOKALIZACJA10
KUCHNIA10
ATRAKCJE9
DESIGN10
KLIMAT10