Barcelona okazała się być miastem w którym naprawdę chciałabym zamieszkać na dłużej. Spędziliśmy tam tylko 10 dni, jednocześnie pół dnia pracując, więc zdaję sobie sprawę, że nie mogłam poznać całego miasta. Dlatego skupiłam się na okolicy La Barcelonety, gdzie mieszkaliśmy i innych miejscach znajdujących się w zasięgu naszych nóg. Jednocześnie to wystarczyło, aby się zakochać i odkryć wspaniałe kreatywne miejsca, wykraczające poza przewodniki. Ma to miasto niesamowitą energię połączoną z wielowiekową tradycją. Wygrywa jednak młodość mam wrażenie i dlatego ta mieszanka tak bardzo mnie odurzyła i kupiła. Będąc w Barcelonie warto zobaczyć zabytki tradycyjne, jednak prawdziwą atmosferę miasta odkrywa się schodząc z tradycyjnych szlaków. Napiszę o nich krótko bo w każdym przewodniku napisane już jest na ich temat tyle, że wystarczy. Ja polecam Park Guell (bilety warto kupić wcześniej online), Sagrada Famillia (warto wejść do środka, aby ominąć kolejki trzeba przyjść rano), muzeum Picasso, Camp Nou (FC Barcelona Forever, wiadomka, ja jestem wielką fanką, ale obiektywnie patrząc stadion i muzeum są wyborne), Cmentarz Motjuic, wzgórze Tibidabo. I koniecznie omijać La Ramble. Teraz po tym krótkim wstępie przejdźmy do 11 rzeczy, które moim zdaniem warto zrobić w Barcelonie, przy poszczególnych punktach w nawiasach podałam najbliższe dzielnice dla orientacji na mapie.  Enjoy!

1. Plażować i zjeść na La Barceloneta

Ukochana okolica, bo nadmorska, młoda, energetyczna, sportowa, wspaniała! W miesiącach ciepłych polecam iść na plażę, po prostu.  W miesiącach chłodnych polecam to samo ale z książką lub w butach do biegania, bo promenada jest długa i zacna. Po drodze na plażę można porwać przepyszną bułkę z tradycyjnej rustykalnej i ultra lokalnej piekarni Baluard (www) a pierwszą kawę wypić w jednej z nadmorskich knajpek (Surf House, Beach House lub Pantea). Ok, może i one są turystyczne, ale nie takie w bojówkach i z saszetką na szyi, tylko pełne młodych fajnych ludzi z całego świata. Jeśli zgłodniejecie to koniecznie wpadnijcie na burrito lub słone lody meksykańskie do La Heladeria Mexicana (www). Wieczorem La Barceloneta poleca się na drinka i praktycznie nie można źle trafić, każde miejsce jest genialne. Dobrze zamówić Sangria Blanco lub Gin& Tonic, który jest w Barcelonie czczony i doprowadzony do granic pomysłowości, zawsze w karcie w kilku wariantach, podawany nawet z lawendą czy tymiankiem.

NAJLEPSZE MIEJSCÓWKI NA LA BARCELONETA W SUBIEKTYWNYM PRZEWODNIKU PO BARCELONIE

plaża
piekarnia Baluard
polecam wypożyczyć rower dla siebie lub tandemowy

promenada jest stworzona do biegania

w uliczkach Barcelonety w piatek po 22 odbywał się po festiwal uliczny, genialny!
La Heladeria Mexicana
La Heladeria Mexicana
croissant zjedzony na plaży

2. Zjeść lody w Eyescream and Friends (La Barceloneta)

Skromnie o sobie mówią, że są najbardziej cool lodami w Barcelonie. I mają racje, tyle że dodałabym w Europie. Lody te przygotowywane są specjalną techniką pozwalającą na nakładanie ich płatami, tworzącymi w rezultacie kształt potworka z oczami. Do wyboru jest kilka smaków, podane w wygodnym pudełku, w towarzystwie 2 dodatków (sosy, galaretki, musli, ciasteczka, karmel, sosy), nie można nie kochać. Mnie ujęła identyfikacja wizualna trochę przypominająca “Dumb ways to die” tylko teraz kto był pierwszy?

Eyescream and Friends fb

Paseo de Joan Borbo 30, Barcelona

 

 

3. Zamówić kieliszek CAVA (lub butelkę) w La Xampanerii Can Paixano (La Barceloneta/ El Born)

Niepozorny, ukryty w ciasnych uliczkach lokal, do którego prowadzi Cię chęć wypicia przepysznej, chłodnej Cavy i zjedzenia lokalnych przekąsek. Chyba najlepsze i najbardziej zaskakujące miejsce, na które wpadliśmy. Klientela to głównie okoliczni mieszkańcy. Nie nastawiaj się na wieczór, lokal otwarty jest w dość nietypowych godzinach i najlepiej wpaść na popołudniowy kieliszeczek. Bardzo polecam!

Can Paixano www

Carrer de la Reina Cristina 7, Barcelona

4. Popływać na SUPie (La Barceloneta)

SUP czyli po prostu Stand Up Paddle, bardzo stabilne deski do pływania po różnych akwenach. Znam bo moi znajomi zawodowo zajmują się surfingiem i windsurfingiem, oraz dystrybucją w Polsce SUP, więc jeśli macie ochotę zakupić dechę to tutaj. Tymczasem w Barcelonie można spokojnie SUP wynająć i popływać (ok. 15 euro za dzień). Deska jest bardzo stabilna, dostaje się wiosło i nie ma możliwości, że się spadnie. Nie mam zdjęcia w dzień, bo na plażę nie zabierałam aparatu (Barcelona słynie z niezwykle skutecznych kieszonkowców) ale organizowane było nocne pływanie na SUPach które widzicie poniżej. Czy to jeszcze surferzy czy już JEDI?

5. Zjeść śniadanie na El Raval

Kolejna dzielnica, tym razem El Raval. Polecam najbardziej na śniadanie. Znalazłam dwie niesamowite knajpki prawie na tej samej ulicy, więc w jednej śniadanie w drugiej kawa, koniecznie. Obie piękne i klimatyczne.Pierwsza Taranna bardziej na słodko w moim odczuciu, z zacnym wnętrzem i klimatem na książkę czytaną w oknie. Druga Federal Cafe ze wspólnym stołem na dole i intymniejszą górą i wielkimi śniadaniami o jajkach opartymi. Bardzo pysznie było.

Taranna fb

Carrer de Viladomat 23, Barcelona

Federal Cafe www

Carrer del Parlament 39, Barcelona

Taranna
Taranna
Federal Cafe
Federal Cafe
Federal Cafe
Federal Cafe
Federal Cafe

6. Zamówić tapasy i wino (La Barceloneta/El Born)

Nie wiem dlaczego wyszedł mi z tej najważniejszej sprawy barcelońskiej aż punkt 6, wiedzcie że tapasy są moim number one. Chyba tylko zdrowy rozsądek i głębokie smażenie większości przekąsek uchroniło mnie przed jedzeniem ich codziennie. Dobre tapasy wcale nie tak łatwo znaleźć, byliśmy w bardzo wielu miejscach, a ostatecznie polecam tylko trzy w okolicy La Barceloneta i El Born. L’ostia ukryta na placu, bardzo duży wybór tapasów, wszystkie pięknie podane i w rozsądnych cenach, jeśli ktoś zamawia tak jak my mnóstwo różnych, aby popróbować, polecam: ośmiornicę, kalmary, chorizo pieczone, patatas bravas i kule pepa. Pyszności! Kolejnym miejscem jest Mosquito na El Born, gdzie serwowane są przepyszne i prześliczne tapasy azjatyckie: koniecznie spróbujcie dim sum z warzywami oraz kaczki. Trzecim miejscem jest kultowa La Paradeta zlokalizowana w kilku miejscach w Barcelonie, ja byłam na El Born, kolejka przeraża, ale warto wpaść zaraz po otwarciu, wejdziecie na luzie. Do wyboru tony świeżych owoców morza przyrządzanych na waszych oczach. Miejsce skandalicznie tanie, na każdą kieszeń, więc warto.

L’ostia www

Placa de la Barceloneta 1, Barcelona

Mosquito www

Carrer dels Carders 46, Barcelona

La Paradetta www

Carrer Comercial 7, Barcelona

L’ostoa
L’ostia
Mosquito
La Paradetta
L’ostia

7. Zgubić się w dzielnicy Gracia i trafić na genialną meksykańską knajpę.

Urocza dzielnica, przypominająca atmosferą krakowski Kazimierz, ale architektonicznie zupełnie inna, żeby nie było. Najlepiej przyjść prosto z Parku Guell i chodzić od placu do placu spoglądając na mapę. To place na Gracia wyznaczają szlaki i trzymając się ich będziecie mieli pewność że nie omijacie najciekawszych miejsc. Jeśli chodzi o jedzenie, to koniecznie, koniecznie meksykańska kuchnia. Zaraz przy placu, na ulicy pełnej drzew zobaczycie różowe stoły i szyld Cantina Machito. Koniecznie zamówcie pyszne guacamole do podziału oraz Enchilada Verde, najlepsze jakie jadłam w życiu, mega kwaśne, świeże, no cudowne, nie mam słów, dziękuje.

Cantina Machito www

Calle Torrijos 47, Barcelona

8. Zrobić piknik w Parku la Ciutadella (El Born)

Najpiękniejszy park w jakim byłam, jeśli zobaczysz go idąc od strony łuku triumfalnego, to gwarantuje, że po prostu Cię zatka. Taki to jest widok. Ja polecam spakować przekąski lub coś solidniejszego, zabrać CAVA lub Sangrie i zająć jedną z ławek w miejcu stworzonym specjalnie do organizacji pikników. Oczywiście na trawie z własnym kocykiem z widokiem na tę imponującą fontannę również, oczywiście że tak:)

9.  Zobaczyć zachód słońca za hotelem żaglem “W” Barcelona (La Barceloneta)

Iść do końca promenadą w kierunku hotelu żagla, minąć go i wspiąć się po schodach, a ukaże się Waszym oczom panoramiczny 360 stopni widok na zachodzące słońce: nad plażą, nad pełnym morzem, nad miastem, nad Tibidabo, nad Portem i to wszystko w otoczeniu wielkich betonowych płyt i uzdolnionych deskorolkarzy.

10. Połazić po El Born

Dokładnie gdzie iść i dlaczego pisałam tutaj. 

11. Zrobić zakupy na Passeig de Gracia i  zjeść brunch w Brunch and Cake (Gracia)

Zakupy są ogromnym plusem Barcelony, bo nie dość, że cała paleta marek z Inditex jest sporo tańsza niż w Polsce w związku z tym, że Hiszpania jest krajem matką tego brandu, to jeszcze Hiszpania ubiera się doskonale miejsko i ukrywa mnóstwo małych lokalnych sklepików z ubraniami. Ulicami, gdzie solidnie się obkupicie są Portal de l’Angel, Passeig de Gracia i równoległa do niej Rambla de Catalunya, wszystkie w okolicy Placa de Catalunya. Jeśli zmęczą Was zakupy to koniecznie zróbcie przerwę na Brunch lub coś słodkiego w Brunch& Cake (na większy głód) lub Cup & Cake (na coś słodkiego), cudowne knajpy na tej samej ulicy, ale oddalone od siebie o 100 numerów, więc wybierzcie tę której jesteście bliżej. Polecam bardzo zamówić jajka po florentyńsku na gofrach, połączenia słodko słonego smaku oszołomiło mnie na chwilę, w towarzystwie cortado smak powala. A i jeszcze wspomnę, ze w okolicy jest cudowny i inspirujący budynek Gaudiego, ale są takie straszne tłumy, że warto zobaczyć go z ulicy na przeciwko.

Brunch& Cake www

Eric Granados 19, Barcelona

Cup& Cake www

Eric Granados 145, Barcelona

cup&cake
cup&cake
cup&cake
cup&cake
cup&cake
brunch&cake
brunch&cake
brunch&cake
brunch&cake
brunch&cake