Sopot mimo, że zaliczaliśmy go w lutym przywitał nas wiosną. Taką co się trzeba chować przed słońcem za okularami, ściągać płaszcze i przepychać w tłumie na Molo. Było naprawdę pięknie. Powietrze pachniało morzem, smakowało solą i wiosną. Uwielbiam weekendy w Sopocie, są takie beztroskie. A przepisem na tę beztroskę jest nocleg, strategicznie położony, wygodny, przestronny. Tym razem wybraliśmy naprawdę dobrze i o tym poniżej. Nasz bobas pierwszy raz widział morze. Dość szybko to morze uśpiło go do snu, ale był mocno podekscytowany i zaangażowany w tę całą sytuację z falami. Wybraliśmy wygodne i sprawdzone miejsca, które zaliczaliśmy już wiele razy podczas wyjazdów do Sopotu. Nowości też były, bo nowości zawsze dobrze nam robią.

Anchor House

Naszym wyborem noclegowym był Anchor House. Zaledwie 90 metrów od morza, które przyjemnie szumiało i majaczyło na horyzoncie w sypialni. Super dodatek. Apartament był bardzo przestronny, ze sporym salonem, 2 wielkimi kanapami, dużą sypialnią, kuchnią i piękną łazienką. Wszystko czyściutkie jak łza, a do tego ja lubię się przyczepić. Pokoje więcej niż wygodne dla większej ekipy czy rodziny.

White Merlin

Znane i lubiane miejsce, to tam jedliśmy śniadania codziennie rano z widokiem na morze. Rzadko to się zdarza nad Bałtykiem dlatego doświadczenie więcej niż przyjemne. Pięknie, jasno, z ciekawą kartą i super śniadaniami. Dla dziecka piękne foteliki. W lecie na zewnątrz mega wygodny taras na plaży.

Bar Przystań

Ostatnim razem mieszkaliśmy blisko tego miejsca i udawało nam się zjeść bez kolejki. A to jest praktycznie niemożliwe, bo tam tłum jest zawsze. Tak zawsze. Ale jeśli najlepszy tatar z łososia, zupa rybna, czy świeżutka smażona ryba, to właśnie tam. Miejsce kultowe, zasłużenie. Obok kupicie ryby wędzone, moje ulubione to te jeszcze gorące. Konieczna, konieczność!

Lody Bacio di Caffe

Pyszne lody i mimo że Bacio i di Caffe to nie smakują jak gelato, ale nic m to nie ujmują. Smakują jak najpyszniejsze, najprawdziwsze kręcone w domu polskie lody o bogatym smaku. Świetne są!

Molo

Jak Sopot to Molo, wiadomo. Strasznie jest to miejsce zatłoczone, ale nie dziwie się bo widok piękny i dzień słoneczny i biletów nie kasowali, także tylko korzystać. Przy wejściu świetne lodowisko.

Bulaj

Miejsce wcześniej mi nieznane, polecane przez koleżankę na Instagramie. Strzał w dziesiątkę. Taki niepozorny bar, ale znowu z widokiem na morze, genialnie. Przyszliśmy o 12:00 aby było pusto, jeszcze, ale tam to rzadkość, każdy stolik z rezerwacją. Zjedliśmy świeżą i pyszną rybę, popiliśmy prosecco i serio, żyć nie umierać.

Dwie Zmiany

W sobotę, zmęczeni chodzeniem trafiliśmy na to miejsce. Chyba nowe, bo tak wyglądało. Bardzo fajnie w środku, jedna część o świetle przyciemnionym- idealna na wino i pogaduchy, druga jasna i tam wystawa, galeria, wspaniale. Warte posiedzenia miejsce.