Kocham maj. To zdecydowanie mój ulubiony miesiąc i to z samych banalnych i oklepanych powodów jak pogoda, zielona drzewa, konwalie i bzy. W majowym wydaniu wszystko wygląda piękniej, także ile możemy to chodzimy i odkrywamy (a możemy chodzić nie za dużo). Dzisiaj byliśmy na Starych Bielanach i wow. I powiem Wam, że 3 godziny wystarczyły, żebym zaczęła siebie samą pytać “dlaczego ja tu nie mieszkam?” Sytuacja bielańska wygląda następująco: piękna architektura, młodzi ludzie, willowe uliczki, na willowych uliczkach totalne domy, a do tego metro pod bramą do tych domów, knajpki, zieleń i ścieżki rowerowe, a na dobicie Lasek Bielański. Nie będę tu siliła się na jakąś dogłębną ekspertyzę okolicy bo to był mój pierwszy raz, ale już wiem, że będę wracała i ładujcie się moi drodzy na rowery i na te ścieżki rowerowe tu prowadzące i wbijajcie. Leniwym proponuje wysiąść na metro Stare Bielany, jest ekstremalnie blisko. Tak ekstremalnie. I jeszcze raz, dlaczego wszyscy jeszcze nie trąbią o tym jak tu pięknie i wyjątkowo ja się pytam!?

ROŚLINA

(Shroegera 80, Facebook)

Piękny ogródek, ładne wnętrze, świetna karta zarówno śniadaniowa jak i całodzienna, wybór kaw wliczając alternatywy i miła obsługa. Niby banał, ale jaki nieczęsty. Bardzo, bardzo kojące miejsce i aż chce się tam siedzieć godzinami. Totalnie wspaniała alternatywa dla zatłoczonych miejsc w Centrum.

CAFE DE LA POSTE

(Plac Konfederacji, Facebook)

Słoneczny ogródek na Placu, małe stoliki, obcokrajowcy z każdej strony, trochę mnie to zbiło z tropu “czy ja na pewno nadal jestem w Polsce?”. W karcie świeżo wypiekane rogaliki, deski serów, eklery, śniadania, kawy, wina, cydry. Raczej nie na wielki apetyt, ale właśnie na przedłużające się śniadanie, czy przedłużające się rozmowy przy karafce wina idealnie. Bardzo krakowsko, co w moich ustach zazwyczaj jest największym komplementem jaki można powiedzieć.

CZYTELNIA

(Aleja Zjednoczenia 46, Facebook)

Połączenie kawy z książkami i gazetami. Kawy starannie wyselekcjonowanej, parzonej przez ludzi zdecydowanie znających się na rzeczy, również w wydaniu alternatywnym. Za barem szkło i maszyny do kupienia jeśli ma się ambicje zrobienia dripa w domu. Cudnie! Ale kilka rzeczy totalnie mnie urzekło. Po pierwsze espresso wypite przy barze kosztuje tylko 3 złote i nie o cenę tu chodzi w tych zachwytach, ale o możliwość zamówienia kawy tak po włosku i interakcji z fajną załogą za ladą. Druga rzecz to filcowe koszyczki na oparciach krzeseł w których czekają książki i świeża prasówka. Po trzecie wśród gazet wypatrzyłam New Yorkera, a jak wiadomo to zawsze spoko. Pięknie!

JADŁOSTACJA

(Kasprowicza 48, Facebook)

Sklep z naturalnymi, zdrowymi, nietuzinkowymi produktami. Niby takie sklepy w wielu miejscach, ale ten jest inny. Produkty wybrane, przemyślane i dobrze znane przez właścicielkę. Na półkach nie tylko płatki owsiane, ale aromatyczna i prawdziwa Chai Latte, ekologiczne warzywa i owoce, pasty i przetwory. Super sprawa, bardzo polecam, my będziemy wpadać.

NA TEMAT PIĘKNA (SPA W OGRODZIE)

(Kleczewska 32/4 Facebook)

Niesamowite SPA, jedno z najlepszych w jakim byłam. W lecie zabiegi odbywają się w ogrodzie. I to w Warszawie. Miejsce nieziemskie, sprawdźcie mój wpis TUTAJ

IMG_7014 IMG_7048 IMG_7063 IMG_7088 IMG_7094

I JESZCZE TROCHĘ BIELAN W WYDANIU STYCZNIOWYM