1. Jezioro Ontario

Jezioro w wielkim mieście to coś wspaniałego, w najgorszy dzień kierujesz się na wybrzeże, które tak naprawdę jest przy samym centrum, siadasz na ławce z książką, albo biegniesz po deptaku – bryza, szum wody, te sprawy. Wybrzeże jest bardzo długie, nam pozwoliło w ciągu miesiąca poprawić długość trasy biegowej z 10 km na 15 km, co strasznie nas cieszy. Najpiękniejsze Ontario jest na wysokości Strachan Avenue przy Marinie i na wysokości kładki przy Roncensvalles Ave, gdzie są piękne plaże. Jezioro to mój numer jeden w Toronto!

2. St. Lawrence Market

Podobno największy tego typu market świata i nawet jeśli nie jest to prawda, to dla mnie jest na pewno najlepszym w jakim dotychczas byłam. Kupisz każdy produkt kuchni międzynarodowej jaki Ci się zamarzy zaczynając od chińskiej, japońskiej, indyjskiej, tajskiej, a kończąc na dodatkach z Hondurasu czy miodach z Nowej Zelandii. Dla mnie najlepsze były stoiska ze świeżo przygotowanymi przekąskami, typu kultowa kanapka Veal Parmigiana czy świeże bajgle. Trzeba tu wpaść, choćby ze względu na piękny budynek. Więcej zdjęć z St. Lawrence pokazywałam tutaj.

3. TIFF

Jeśli miałabym tylko raz w życiu wybrać się do Toronto to pojechałabym w czasie tego Festiwalu, więcej pisałam tutaj.

4. Niagara on the Lake

Mniej znana sąsiadka bardzo znanych wodospadów Niagara, oddalona od nich tylko o 20 kilometrów. Przepięknie położona nad samym Ontario w otoczeniu licznych winnic. Niagara on the Lake była pierwszą stolicą Ontario i schronieniem dla uciekających na północ wielbicieli zwierzchnictwa angielskiego, dlatego architektura tego miasta jest totalnie oryginalna. Romantyczne miasteczko o wyjątkowej atmosferze.

5. Mama loves you VINTAGE

Vintage shopy przeszły moje wszystkie oczekiwania i okrążyły raz jeszcze. Posegregowane, ręcznie wybierane, wyprane, pachnące i w dobrych cenach ciuszki wszędzie na West Queen West, troszkę jestem zakupoholiczką, wiec jak dopadłam tych sklepów to mój portfel uratowała tylko mała pojemność walizki z którą pierwotnie przyleciałam. Moim zdaniem najlepszy vintage shop to Mama loves you Vintage, ale poczynając od 1100 Queen West idąc w stronę zmniejszających się numerów znajdziesz jeden za drugim.

6. Kanapkowe lody

Odkrycie lodowe, totalna miłość. Wybierasz rodzaj ciastka (owsiane, czekoladowe, waniliowe, z kawałkami czekolady i inne) później smak loda (najpopularniejszy to słony karmel i lody wegańskie na mleku kokosowym) i dostajesz świeżo przyrządzoną, słodką kanapkę lodową, niebo w gębie. Najlepsze miejsca moim zdaniem to Sweet Olenka 1050 Queen West oraz Bang Bang 93 Ossington Avenue.

7. Baldwin Street

Ulica restauracji ukryta na Chinatown, co dziwne wcale nie tylko azjatyckich. Jeśli już tam traficie zjecie genialne włoskie, meksykańskie, japońskie i prawdziwe gelato. Na tej samej ulicy znajduje się sklep z popcornem o którym pisałam tutaj.

8. Ossington

Najbardziej trendy i cool ulica w Toronto. Bardziej cool niż słowo cool. Rewelacyjne restauracje obok boskich lodziarni przy zacnych vintage shopach. Spotkacie tak wystylizowanych mieszkańców, że dobrze przemyślcie strój przed odwiedzinami. Polecam szczególnie kawiarnie Crafted, oraz lodziarnie Bang Bang z mylącym szyldem Bohmer oraz pizzerie Libretto z neapolitańską pizzą, najlepszą jaką dotychczas jadłam.

9.  Chinatown i Mother’s dumpling

No prawdę mówiąc to nie przepadam za chińskimi dzielnicami, nigdzie. Nie podobały mi się w Tajlandii i nie podobała mi się ta w Toronto, jest brudno (czego nie lubię bardzo) głośno, tłoczno i śmierdzi. Ale jestem w stanie to znieść dla dobrego jedzenia jakie znajdziecie w Mother’s Dumpling. Koniecznie, szczególnie, że ceny ultra niskie jak na Toronto. Główną ulicą Chinatown jest Spadina, a wyżej wspomniana knajpa znajduje się pod numerem 421.

10. Kensington Market

Idąc tam pierwszy raz kompletnie nie wiedziałam czego się spodziewać, po nazwie sądziłam że będzie to budynek ze straganami. Nie był. To kilka krzyżujących się ulic pełnych sklepów z jedzeniem i akcesoriami kuchennymi, vintage shopów i knajpek. Klimatem przypomina mi Camden Town, ale w mniej punkowym wydaniu. Polecam wybrać się i spróbować karaibskiej kuchni.

11. Trinity Bellwood Park

Piękny Park w sercu West Queen West z piknikowymi ławkami na których Kanadyjczycy organizują przyjęcia. Poleca się do biegania, tenisa, spacerów samemu lub z dziećmi bo w centrum ukryty jest zacny plac zabaw lub z psem bo ma wydzieloną strefę “bez smyczy”. Zaraz przy głównej bramie znajduje się genialna kawiarnia White Squirell o której wiecej pisałam tutaj oraz The paper place z tysiącami wzorów papieru do pakowania o którym pisałam tutaj.

12. Kuchnia meksykańska

Kuchnia meksykańska jest moją ulubioną dlatego nie będę specjalnie obiektywna, ale w Toronto zjecie przepyszne jej wydanie. Do Meksyku wcale nie tak daleko stąd dostęp do świeżych produktów powoduje wysyp tego typu miejsc. Ja polecam trzy. Fonda Lola ( 942 Queen West ) na weekendowy brunch, posiedzenie na patio, czy luźną kolację. Valdez (Skrzyżowanie King Street i Portland) na drinka i przekąski. Oraz Grand Electric (1330 Queen Street West) na kolacje i obiady, to najlepsza meksykańska knajpa w Toronto, na stolik czeka się godzinami, ale warto.

Kiedy jedziecie do Toronto?