Planując podróż do Toronto, wiedzieliśmy, że w tym czasie będzie tam Toronto International Film Festival (TIFF), ale nie traktowaliśmy go jako żelaznego punktu planu. Nie jestem jakimś turbo fanem kina, ani tez typem groupies wystającej pod oknami aktorów i ganiającej za autografami. Lubię obejrzeć dobry film, ale nie będę się tu stylizować na krytyka, co to nie. Ale TIFF okazał się genialnym wydarzeniem, wobec którego nie możesz przejść obojętnie bo dopadnie Cie na Twoich ulubionych ulicach, po drodze na zakupy, w sklepach, jest wszędzie. Pierwszego dnia się jeszcze w miarę opierałam, ale kiedy wracając do domu spotkaliśmy Ala Pacino, bez stania w kolejkach, bez wyczekiwania, po prostu, to wiedziałam, że wykupię wszystkie dostępne bilety w puli. TIFF 2014 miał hasło “This is YOUR film Festival” i trafniej bym tego nie ujęła. To podobno zupełnie inne doświadczenie niż pozostałe Festiwale, które są przede wszystkim dla dziennikarzy, dla gwiazd, dla zdjęć, dla jury. Ten Festiwal jest dla ludzi, możesz wejść na każdy film, na każdą premierę, gwiazdy spotykasz na ulicy.

BO BILETY MOŻESZ KUPIĆ NA OSTATNIĄ CHWILĘ

Na długo przed Festiwalem można zaopatrzyć się w karnety, my nie planowaliśmy TIFF więc pozostały nam bilety pojedyncze. Teoretycznie trudno dostępne. Ale wystarczyło kupować bilety o 7:00 rano w dzień seansu, kiedy doładowywali pulę. Wtedy dostępne były wszystkie filmy i wszystkie premiery. Takie proste.

BO NA CODZIEŃ ZA MAŁO STOISZ W KOLEJKACH

Naładuj telefon i weź przekąski, bo będzie stanie. Stoi się po bilety, do wejścia na seans, w kolejce do kolejki na seans, w kolejce kolejek. Plus taki, że na biletach nie ma miejsc i jeśli Ci się bardzo chce i przyjdziesz odpowiednio wcześniej to wejdziesz na salę jako pierwszy i zajmiesz najlepsze miejsca w pierwszych rzędach.

BO IDĄC ULICĄ SPOTKASZ ALA PACINO (wstaw nazwisko swojego ulubionego aktora)

Codziennie jest kilka premier, a w związku z tym, że to bardzo ważny festiwal i barometr przed Oskarami przyjeżdżają wszyscy, wszyscy! Stąd nie dziwi fakt, że kiedy pod jednym teatrem stoi Al Pacino, 100 metrów dalej macha Reese Witherspoon, a jeszcze dalej Morgan Freeman. Aktorzy są tam dla zwykłych śmiertelników, wszystkie wydarzenia są otwarte, ochroniarze nie zasłaniają gwiazd, nie ma papa mobile i szklanych klatek, także spokojnie zrobisz zdjęcie i podejdziesz blisko.

A WRACAJĄC Z LUNCHU BENEDICTA CUMBERBATCHA

(trzymam kciuki za The Imitation Game, genialny film, który zresztą wygrał nagrodę publiczności TIFF, która podobno jest najbardziej prawdopodobnym barometrem przed Oskarami, niby wszyscy jesteśmy ponad komercyjne Oskary, ale tak naprawdę wcale nie, prawda?!)

BO DOCENISZ ORGANIZACJĘ FESTIWALI W POLSCE

Lubię OFF PLUS CAMERA w Krakowie i organizacja tego festiwalu jest moim zdaniem lepsza niż TIFF. Przy TIFF pomagają setki wolontariuszy, którzy często nie ogarniają tego wszystkiego i wprowadzają w błąd, Nam zdarzyło się to 2 razy.

BO ZOBACZYSZ FILM, KTÓREGO NIKT PRZED TOBĄ NIE WIDZIAŁ

W Toronto swoje premiery mają największe filmy, często producenci wstrzymują się z premierą w Cannes czy Wenecji i robią to tutaj. Tak było w przypadku “The Theory of Everything” i powiem Wam że to niesamowite uczucie. Idziesz na film, który jeszcze nie ma recenzji, plakatu i żadnych ocen na IMDB. Ale kiedy kończy się film, kiedy już wiesz, że film był dobry i główny aktor zagrał tak genialnie, że pewnie będzie nominowany do Oskara (Eddie Redmayne) i wychodzi po filmie na scenę, a cała sala wstaje i klaszcze, a gość się wzrusza, to wiesz, że było warto i że to jest sytuacja jedna na milion.

BO PÓJDZIESZ PO CZERWONYM DYWANIE W KLAPKACH

Można wpaść w szortach i klapkach, nikt poza gwiazdami się nie stroi na premiery.

BO JEŚLI KTOŚĆ GADA W RZĘDZIE ZA TOBĄ TO MOŻE BYĆ REŻYSER

Na premierę “The Humbling” byliśmy spóźnieni i siedliśmy w ostatnim rzędzie. W trakcie filmu, ktoś stanął za naszymi fotelami i gadał półszeptem wiercąc się. Nie jestem najbardziej cierpliwą osobą świata, także po minucie odwróciłam się z najwredniejszą uwagą na ustach i wtedy zobaczyłam, że stoi za nami reżyser, który komentował z asystentem reakcje publiczności na żarty na ekranie. Ekhm, wyobrażacie sobie jak w ogóle przestało mnie obchodzić to wiercenie, a zaczęła ta rozmowa. Aha i nie jestem takim kinomanem, żeby wiedzieć jak wyglądają reżyserowie, Pan Barry Levinson był łaskaw wyjść przed filmem na scenę i się przedstawić. Generalnie gwiazdy na premierze siedzą w tłumie z resztą publiczności.

BO ZOBACZYSZ REAKCJE AKTORÓW PO PIERWSZEJ EVER PREMIERZE ICH FILMU

Tak jak wyżej Eddie się wzruszył, a Al Pacino się śmiał. A no i reakcje publiczności, która podobno w Toronto nie przebiera w środkach. Na wszystkich filmach na których byłam byli łaskawi, zaśmiewali się i płakali, kiedy trzeba, ale strzeż się słaby filmie.

BO MOŻESZ ZAPYTAĆ AKTORÓW O CO CHCESZ

Po seansie główni aktorzy i reżyser wychodzą na scenę zebrać oklaski i odpowiedzieć na kilka pytań. Pytania nie są moderowane, można podnieść rękę i zapytać o kolor majtek.

I ZROBIĆ SELFIE Z EDDIE REDMAYNE

Po pytaniach aktorzy zostają z długopisami i uśmiechami, można robić focie, selfiki i autografy na biustach.

BO LINE UP JEST MOCNY

Ten argument jest oczywisty. Sprawdźcie tegoroczny line up. Ja widziałam kilka filmów i może to kwestia szczęścia, ale byli to mocni kandydaci do ulubionych filmów tego roku.