Jak wiecie jestem ogromną miłośniczką lustrzanek i to nimi wykonuję większość zdjęć na bloga. Podziwiałam wszystkich, którzy tworzyli piękne kadry telefonami, ja nigdy nie byłam zadowolona z jakości moich zdjęć robionych telefonem. Do tego miałam wrażenie, że ustawienia są przypadkowe, nie mam wpływu na ekspozycję zdjęcia czy przysłonę. No i tak. Od ponad 2 tygodni testuję nowy smartfon Huawei P10, którego zarówno główny jak i tylny obiektyw powstał we współpracy z Leica. I co? Uważam, że super. Zresztą zobaczcie zdjęcia, bo każde zostało zrobione tym smartfonem. To doskonała alternatywa dla amatorów, którym marzą się zdjęcia z kultowym rozmytym tłem. Do tego telefon jest piękny, lekki i poręczny. Mój ma niebieski kolor, który powstał we współpracy z Instytutem Pantone. How cool is that?

Ok, ale wracając do zdjęć bo to w P10 interesowało mnie najbardziej. Najczęściej korzystałam z trybu małej przysłony, którą można regulować w ustawieniach na ekranie. Przysłona ustawiona na 1.8 – 2.8 daje już naprawdę przepiękny efekt głębi ostrości. Naturalny i świetlisty, w tle często rysuje się interesujący bokeh. Generalnie regulować można niemal każdy parametr wykonywanych zdjęć, zarówno przysłonę, jak i migawkę, iso i balans bieli, w telefonie jest wbudowana stabilizacja obrazu. Wiecie nie trzeba tego wszystkiego ustawiać, bo zdjęcia robią się też automatycznie, ale jeśli się wie jak manewrować parametrami to można uzyskać zdjęcia jeszcze piękniejsze. Dla mnie to naprawdę super, że fotografując smartfonem mam nad fotami pełną kontrolę.

Huawei P10 to smartfon, którym zrobimy idealny portret, tak obiecuje producent.  I rzeczywiście jeśli jesteście maniakami selfie to spodoba Wam się świetny obiektyw umieszczony z przodu smartfona, pozwalający na wykonywanie wysokiej jakości fotografii z rozmytym tłem. To dla mnie nowość, bo często robiłam sobie selfie z bobasem i zazwyczaj jakość przedniej kamerki dawała efekt zdjęcia robionego pralką. Z kręcącym się bębnem. Miła odmiana. Tryb portretowy zdjęć dostępny jest zarówno w przednim jak i w tylnym aparacie. Dzięki niemu uzyskacie ostry portret i delikatnie rozmyte tło. Pięknie.

Jeśli chodzi o główny obiektyw w P10 to działa on niezawodnie, rozpoznaje cechy twarzy i dostosowuje ustawienia tak aby uzyskać jak najlepsze parametry na fotografii. Kolory są bardzo dobrze odzwierciedlone, zdjęcia ostre, a tło rozmyte. Trzeba tylko uważać, aby fotografowany obiekt był dość nieruchomy bo łatwo o rozmazane zdjęcie. To nie jest tak, że skoro telefon dedykowany jest portretom, to zrobicie nim tylko i wyłącznie zdjęcia twarzy. Ja polecam ten smartfon do fotografii jedzenia, napotykanych ludzi, a nawet widoków. Zobaczcie na zdjęciach poniżej jak pięknie wygląda włoska kawa na rozmytym tle, czy zbliżenie na pierwsze wiosenne kwiaty. I nie przesadzam, ja jestem totalnie zakręcona na punkcie dobrych zdjęć, a tu efekty podobają mi się. Bardzo.

Co do pozostałych cech telefonu to ja nie jestem jakaś wymagająca, więc wszystko działa dla mnie bez zarzutu. Podłączyłam maila, aplikacje do obsługi bloga i Instagram i w zasadzie więcej do szczęścia mi nie potrzeba. Bateria trzyma około 2 dni przy używaniu Internetu, więc dla mnie to dobry wynik.

Ciekawa jestem jak P10 sprawdzi się w dalszym użytkowaniu, ale we Włoszech byłam z niego bardzo zadowolona. Ten tekst powstał we współpracy z marką Huawei, a moja opinia jest zupełnie szczera, zresztą zdjęcia mówią same za siebie.