must have kwiecien

Kwiecień plecień bo przeplata ale ten śnieg po kolana to już chyba żarcik? Dla mnie to jest totalna tragedia, nie śmieszy mnie to nawet na takie udawane haha. Niech to się skończy, bo ja mam 4 spódnice co się je nosi bez rajstop w szafie droga wiosno! Poniżej przed Wami moje must have kwietnia. Wiem, że już prawie maj, ale bardzo chciałam takiej regularności w blogowaniu i serii postów, która faktycznie ukazuję się co miesiąc. Dlatego jest i to z hitami w rozdaniu, bo z tekstu dowiecie się, że jest sposób aby zrzucić do wiosny, a później pośmiać się w ładnych okularach, z niezłą taflą na policzkach przy dobrym serialu. Ten kwiecień to się jeszcze może udać!

1. Jeffree Star Cosmetics Skin Frost Rozświetlacz Peach Goddess

Teoretycznie jest wiosna, a jak wiosna to przecież bez podkładu, ale z dużą ilością rozświetlacza! Ten spodobał mi się szalenie. Tworzy efekt tafli, jest w ogromnym opakowaniu, więc można używać go na twarz, ale i całe ciało. Dotychczas byłam wierna innemu produktowi, ale o tym więcej wkrótce w poście o mojej kolorówce. Naprawdę fajny produkt jeśli wreszcie zrobi się ciepło.

2. Mydła ajeden.pl

Naturalne mydła w kostce produkowane w Polsce na bazie mleka koziego z domowej produkcji. Produkty wyrabiane są ręcznie, z sercem dodanym do środka. Pięknie pachną i niesamowicie wyglądają. Będą idealnym prezentem, bo przychodzą cudnie zapakowane. Mi najbardziej przypadło do gustu mydło Lawendowe oraz kostka BOBAS dla dziecka. Mydła nie wysuszają skóry! Hurraaaa! No wreszcie kostka, która nie wysusza skóry. Super fajna jest sól do kąpieli z płatkami kwiatów, możecie w domowym zaciszu stworzyć kąpiel jak w CAMP SPA (dokładnie tę kąpiel przypomniał mi zapach mieszanki). Cuda!!!

3. Buty Native

W tamtym roku zazdrościłam Kubie dwóch par tych butów, które zabrał do Portugalii i nosił codziennie. To buty stworzone z lekkiej pianki, takiej jakby gumy. Są turbo wygodne (nie obcierają), mięciutkie, piękne, można je zabierać na plażę bo są nieprzemakalne. Pakuję je na pewno na nasz najbliższy 3 miesięczny plażowy wypad zarówno dla mnie, jak i dla Teo i Kuby. Team Native!

4. Okulary Rayban

No róż i złoto, to wszystko jest jeszcze lusterkiem, hello! Ta para musiała się znaleźć u mnie w must have! Nie oszukujmy się. Ktoś te okulary zaprojektował dla mnie. Są idealne. Jak wszystkie Ray Bany są nie do zajechania. Chcę je. Dear Santa???? Anybody?

5. Spodenki Stella McCartney ADIDAS

Od ponad miesiąca zachęcona wpisem Fashionelki TUTAJ (koniecznie zobaczcie jej insta stories ta laska jest tam najlepsza!) robię program INSANITY i widzę piorunujące efekty. To jest w teorii najcięższy trening świata. No tutaj nie zgodzę się. Jest to trening wymagający dobrej kondycji i faktycznie przynoszący świetne efekty, ale jeśli dużo trenujecie, biegacie i jesteście w świetnej formie, to bez problemu sobie poradzicie. Ja nie miałam zakwasów, fakt po każdej sesji leżę na ziemi i przeklinam, ale to jest wszystko do zrobienia. Więc just do it! No a co do spodenek to właśnie dokładnie te zakupiłam sobie, żeby ładniej wyglądać jak przeklinam. Bardzo lubię tę serie Stelli i kupuję od lat, są nie do zdarcia.

6. Poduszki Plantule

To nietypowe poduszki, bo w 100% roślinne, wypełnione łuskami gryki, orkiszu, płaskurski. Poduszki te idealnie dopasowują się do kształtu ciała. Wypełniają przestrzeń pod szyją i utrzymują kręgosłup w prostej pozycji. Dzięki temu szyja i barki mogą się całkowicie zrelaksować, oddając poduszce napięcia skumulowane w trakcie dnia. Możemy sami regulować ich grubość odsypując łuski z wnętrza. Ja po nieudanych próbach z poduszkami z Ikea trochę już zwątpiłam. Ale te są naprawdę bardzo wygodne, znacznie poprawiają komfort snu i faktycznie szyja rano nie boli! Jeśli trenujecie jogę lub medytujecie sprawdźcie ofertę Plantuli gdyż mają również wałki, pufki do medytacji i wiele innych dobroci.

7. Kołderka bambusowa La Millou

Super nowość bo to pierwsza kołderka na rynku z bambusa. Jak ja kocham bambusa. Jak mogłam żyć przed narodzinami dziecka w tej błogiej nieświadomości, że istnieje coś tak miłego jak bambus?????? No jak????? Nie wiem czy wiecie, ale i tak Wam powiem, że bambus ma właściwości chłodzące skórę dziecka, jest antybakteryjny, antygrzybiczny, antyalergiczny! Absorbuje więcej wody niż bawełna (my właśnie nie używamy ręczników dla dziecka tylko otulaczy, polecam jeśli Wasze dzieci drą się przy wyciąganiu z wanny, u nas pomogło), a teraz moje ulubione: bambus się samosterylizuje (yes, please) oraz pochłania zapachy, ale oddaje je dopiero w wodzie. Z każdym praniem jest delikatniejszy. Polecam Wam bardzo nabyć bambus dla dziecka, bo ta tkanina to jest jakaś moja obsesja. Aha i będę bambusem spamowała podczas naszego plażowego wyjazdu, strzeżcie się. Ta kołderka jest lekka, ma takie piękne chwościki na rogach, które sprawiają że bambus jest jeszcze bardziej zajebisty (a nie musi, hello, patrz wyżej) i będzie idealna na upalne lato. No jeśli to lato kiedykolwiek dotrze do Polski.

8. Bransoletki Poly

Te czarno białe bransoletki z chwościkami i pastelowymi elementami nosiłam w kwietniu. Są prześliczne. Świetnie wyglądają kiedy jest ich na ręce kilka. Pasują do plażowych stylizacji i tych nieplażowych kolorowych też. Polubiłam się z nimi bardzo.

9. Lancome Matte Shaker

OMG ile ja mam już produktów do ust??? Przecież nie ma tylu dni w roku, żebym ja to zużyła! Ale w związku z tym zakupiłam nowy błyszczyk Lancome, bo trochę Panie w Sephorze mnie podpuściły, a ja im nie umiem odmawiać. Nabyłam landrynkowy róż i nie żałuje. Bo to jest trochę inny produkt niż typowy matowy błyszczyk. On tak jakby barwi usta, jest matowy, ale jednocześnie nie zasycha i nie robi takie skorupy. Fanki matowych szminek będą wiedzieć o co mi chodzi.

10. Serial Girl Boss

No coraz większe mam szczęście do seriali, a tak samo mało czasu jak zawsze. Więc oglądam te cuda kosztem snu, ale dla Girl Boss warto. To historia mega wyszczekanej, przegenialnej założycielki Nasty Gal, która kupiła mnie sobą od pierwszego Helo na ekranie. Ten serial daje kopa w dupę, po którym się chcę realizować marzenia. Jeśli jednak pyskata laska do Was nie przemawia to polecam również Big Little Lies, który tak szczerze jest najlepszym serialem jaki widziałam EVER. Produkcja petarda z obsadą bogiń. Nic o nim nie napiszę bo zdradzę na pewno za wiele, a to przecież trzeba zobaczyć po prostu.