P1010175 copy P1010377 copyIMG_6924 copyIMG_7004 copy IMG_7116 copy IMG_7120 copy IMG_7121 copy IMG_7122 copy IMG_7182 copy P1010031 P1010038 P1010081 P1010202 copy P1010594 copy P1020646 copy

Wróciłam z Nowego Jorku, miasta, które było moim totalnym marzeniem. Nie zawiodłam się ani trochę. Było lepiej niż w moich wyobrażeniach. Miasto jest cudowne, pełne pięknych miejsc, zachwycające. Można doświadczyć tam tylu różnych rzeczy, że wydaje się to niemal niemożliwe do ogarnięcia. Zdecydowanie jednak trzeba taką wizytę dobrze zaplanować. Pojawi się szereg postów z pobytu, ale aby pozbierać myśli chciałam napisać ten, w formie wstępu do wszystkiego. Na pewno jeśli planujecie wyjazd do NYC szukajcie mieszkania na Manhattanie, gdyż to totalnie usprawni Wasze zwiedzanie. Jeśli planujecie mieszkać w NYC to oczywiście zupełnie inny temat. My tydzień mieszkaliśmy na Nolita i tydzień na Williamsburgu i zdecydowanie w pierwszym tygodniu było nam wygodniej. Williamsburg to niby tylko 2 przystanki metra do Centrum, ale metro jest non stop załadowane, gdyż ludzie jadą rano do pracy (na Manhattanie nie było tak pełne, plus można było rozpocząć dzień spacerem), wieczorem to jest męczące kiedy po 12 h zwiedzania trzeba szukać powrotu do domu, promu, przesiadek metrem itd. To nie są jakieś wielkie dramaty, ale z dzieckiem po prostu mieszkać na Manhattanie jest wygodniej. My wynajęliśmy mieszkania przez airbnb i polecam tę opcje. W Stanach airbnb działa inaczej niż w Europie (zresztą wiedzieliśmy o tym, bo tak samo jest w Toronto). A mianowicie tam wynajmowane są mieszkania z rzeczami właściciela, to jest bardziej dom do opieki niż tak jak w Europie dom do wynajęcia. Wynajmując airbnb w Stanach znajdziecie w mieszkaniu rzeczy właściciela, pełne szafy, pełną lodówkę, trzeba też bardziej uważać. W Europie korzystając z airbnb dostajecie właściwie pokój hotelowy będący pustym mieszkaniem. Ja wolę koncepcję europejską, ale warto o tym wiedzieć. Jeśli teraz szukałabym jeszcze raz mieszkania w NYC na pewno szukałabym w : SoHo, NoLITa, TriBeCa, Upper West Side, West Village, dla mnie to najfajniejsze okolice z super dojazdem, świetną energią i możliwością spacerowania wszędzie. Pytacie mnie na ile planować wyjazd, myślę, że 2 tygodnie to jest juz totalny wypas, zobaczycie wtedy wszystko i więcej, niektóre rzeczy po 2 razy, natomiast tydzień jest optymalny. Zarówno finansowo jak i w kwestii zwiedzania to najlepszy balans. W tydzień jeśli będziecie solidnie planować i bardzo dużo chodzić zobaczycie dużo, poczujecie energię miasta, a nie zbankrutujecie jeszcze. Nowy Jork jest dość drogim miastem i nie chodzi tylko o życie i jedzenie bo to jest nawet do przeżycia. Drogie są noclegi, nawet wynajmowane przez airbnb. Wiadomo, że finanse są kwestią względną i dla każdego drogo to inna suma, ale ja o pieniądzach nie piszę prawie nigdy, a Nowy Jork określam jednak drogim miastem i drogim wyjazdem. Także musicie się planując sami rozeznać w standardzie i cenach i zobaczyć jak to wychodzi dla Was cenowo. Czy zabrałabym jeszcze raz dziecko do NYC? Oczywiście. Teo bawił się świetnie, wszędzie napotykaliśmy na place zabaw, na trasach zwiedzania jest mnóstwo parków i skwerów. Ale jest też trochę niedogodności. W Metrze nie ma wind, więc wózek trzeba zawsze znosić, mega niewygodne, wiec warto o tym wiedzieć. Nie powiedziałabym, że knajpy są jakieś turbo przyjazne dzieciom, tolerowali nasze, ale bez emocji większych. Ja tego od nikogo nie wymagam, dlatego nie wpływa to na moją ocenę miasta. Dla nas najważniejsze jest zawsze to czy dziecko ma się gdzie wybiegać na naszej trasie zwiedzania, ale pewnie każdy rodzic ma inne swoje must have. Są dzielnice bardziej i mniej przyjazne maluchom. Na pewno super pro dziecięco jest na Brooklynie, na West Village czy na Upper West Side. Jeśli chodzi o jedzenie, to w NYC można zjeść wszystko. Można zjeść każdą kuchnie świata. Ale spodziewałam się bardziej zdrowej kuchni i większej jej dostępności. Tutaj się trochę zawiodłam. Ale od początku. Generalnie w NYC jest super rozbudowana cała kultura jedzenia na wynos. Wszyscy zabierają posiłki z knajp i jedzą przy stolikach w parkach. W każdym parku są przygotowane piękne miejsca, z najlepszymi widokami dla mieszkańców, którzy chcą tam skonsumować lunch. I robią tak wszyscy. Serio. To nie jest tak, że jest to jakiś alternatywny pomysł dla tych których nie stać na lunch w knajpie. Przy stolikach siedzą studenci, ale i pisarze, pracownicy w garniturach, matki z dziećmi i bezdomni. Wszyscy. Jeśli chodzi o zdrowe jedzenie to oczywiście ono jest: zjecie wegańsko, wegetariańsko, sałatki, wszystko. Ale są to często bardziej wege wersje fast food, a nie takie typowo kreatywne pyszne wegańskie jedzenie. Oczywiście jest to moje spostrzeżenie po 3 tygodniowym pobycie, gdybym była dłużej, pewnie znalazłabym również takie miejsca. Nowy Jork jest zachwycający. Wszystkie miejsca są jeszcze lepsze na żywo. Ale polecam Nowy Jork zwiedzać nietypowo. Na mnie największe wrażenie zrobił Central Park, Upper West Side, Dumbo, Top of The Rock West Village, uliczki Soho czy Nolity. Natomiast przytłoczył mnie Time Square, High Line Park czy Hell’s Kitchen. Wyobrażam sobie taką trasę zwiedzania Nowego Jorku po której można wręcz tego miasta nie lubić. Stosując jednak kilka tricków jestem pewna, że powalą Was nawet oklepane miejsca. Najlepiej jest zwiedzać Nowy Jork rano i na rano zaplanować wszystkie najbardziej popularne atrakcje. Pomoże Wam w tym jet lag, bo pewnie i tak będziecie budzić się o 6;00, wykorzystajcie to i ruszajcie do Central Parku czy na 5th Avenue i wdrapcie się na Top of the Rock. To zupełnie inne doświadczenie niż przepychanie się w tłumie turystów 5 Aleją o godzinie 13 czy 19 kiedy jest to już prawdziwy dramat. Włóczenie po dzielnicach typu West Village czy TriBeCa jest fajne zawsze, bo są tam głównie mieszkańcy, wiec nie trzeba martwić się o tłumy. Super takie miejsca zaplanować na weekend, kiedy spotkamy prawdziwych mieszkańców tych miejsc i możemy podejrzeć ich codzienne rutyny. Wspaniałe. Dobrze jest zaplanować miejsca na zachody słońca, które w Nowym Jorku są spektakularne. Ale też przyciągają ogromne ilości ludzi. Jeśli nie lubicie tłumów to albo odpuście albo zaciśnijcie zęby. Najpiękniejsze zachody słońca widziałam na Brooklyn Bridge, na Dumbo, z Promu z 34th płynącego na Greenpoint i Williamsburg, z Top of the Rock i Empire State Building, podobno niesamowite wrażenie robi Statua Wolności widziana z promu na Staten Island. Jest po co wracać:) Całe życie zachwycałam się Nowym Jorkiem widzianym w serialach i filmach i fajnie zwiedzać to miasto szlakami ulubionych bohaterów. Nawet na mapie zaznaczony jest Apartament Carrie czy Friends. Ale też możecie udać się w okolice znane z “Masz wiadomość”, “Kiedy Harry Poznał Sully”, “Gossip Girl”, “Diabeł ubiera się u Prady” czy wszystkich innych produkcji. Tego jest masa.  Nowy Jork to miasto w którym spełnia się marzenia jak śpiewał Frank Sinatra. I tak jest. Ja spełniłam te małe, jak poranny bieg w Central Parku czy zachód słońca na Brooklyn Bridge, ale wy przygotujcie swoje i wyruszajcie w podróż życia.

PS: Wszystkie posty z NYC ukarzą się w najbliższym czasie. Będę je robiła tak szybko jak dam radę, więc proszę, proszę nie pytajcie mnie o to 30 razy dziennie. Robię co mogę, abyście mogli cieszyć się przewodnikami i wszystkimi materiałami. Jak wiecie skradziono mi po 7 dniach pobytu aparat więc straciłam większość zdjęć. Materiały będą zawierały dużo fotografii, ale jednak nie tyle co zwykle, nad czym ubolewam bardzo. Także, trzymajcie kciuki za jet lag mój i mojego dziecka i do dzieła:)

 

No more articles