To raczej pewne, że Plac Grzybowski będzie najgorętszym adresem zbliżającego się okresu wiosenno letniego, tam będziecie zamawiać taksówki, więc przećwiczcie i powtórzcie to sobie PLAC GRZYBOWSKI. Uwielbiam to miejsce, było pierwszym za które polubiłam Warszawę, ba pierwszym, które tolerowałam po przeprowadzce z Krakowa. Tu mieszkaliśmy, tu jedliśmy i tu piliśmy wino w zamkniętej już dawno knajpce z widokiem na kościół. Tam wszystko miało dla mnie sens, była Próżna, było wspomnienie getta, był widok na Pałac Kultury (który uwielbiam), był teatr żydowski, była pyszna pizza, było tak zarazem francusko przez ten budynek sakralny. Ale teraz to dopiero jest. Jest knajpa na knajpie, dzięki temu że na Twardej stanął Cosmopolitan na dole wybuchły nowe, przepyszne i wspaniałe miejsca. Dzięki Próżnej i jej nowej elewacji otworzyły się świetne restauracje. Cudne! Tak powinno być, bo ja proszę Państwa lubię spontaniczność. Nie lubię robić rezerwacji, chcę jechać do knajpy i żeby było miejsce, a jak nie ma to obok, a jak nie tam to 2 wejścia dalej. Tak mnie Kazimierz krakowski rozpuścił i przyzwyczaił i tak sobie zawsze w Warszawie życzyłam. A nie to rezerwowanie, albo odchodzenie papa i dzwonienie po takse i jechanie nie wiadomo gdzie dalej w poszukiwaniu miejsc. O nie nie nie! Teraz będzie Plac Grzybowski i będzie pięknie. To jedziemy z tymi miejscami co już są, ale coś czuję że to nie koniec.

Zacznijmy od Twardej co w budynku Cosmopolitan mamy kilka opcji. Jest SAM co jak wiadomo nadaje się na śniadanie, na kawę, na lunch, ale i winem wypitym tam nikt nie pogardzi. Jest Odette Tea Room z najlepszymi deserami w mieście. To jasne jest, to są dzieła sztuki, tam trzeba iść.

Jest  też Ceviche Bar z obłędnymi rybami. O tak jaki ich tuńczyk jest świetny, super sprawa. Idealniena wieczór. Jest jeszcze La Fromageria w której ja osobiście nie jadłam, ale kupowałam sery. Aczkolwiek ludzie w porze śniadaniowej wyglądali na mocno zadowolonych. Niedaleko, po tej samej stronie Placu znajduje się ukryte Pardon To Tu do posiedzenia wieczorem z pyszną focaccią i super wyborem piw. Tak to pamiętam.

 

Prawdziwa gwiazda otworzyła się niedawno, a mowa o Charlotte Menora. No fajnie tam jest, bo taka świeżość i lekkość z tego miejsca bije. Tłum i ruch niesamowity, ale śniadania świetne. Do znanego menu z Placu Zbawiciela i Placu Szczepańskiego doszły pozycje typowo żydowskie jak chałka i sami srawdźcie. Jak tylko pojawi się koncesja na alkohol to będzie świetne miejsce na wieczór, zacieram też rączki na myśl o ich ogródku z widokiem na Pałac Kultury i Kościół jednocześnie. O tak!

A za rogiem odnowiona kochana moja ulica Próżna, co to w czasie wojny bidula naprawdę mocno została doświadczona. Piękne to jest miejsce z duszą i niezwykłym urokiem. A tam oprócz zadumy zjecie fantastycznie, bo jest gdzie. Zaczynamy od świetnej nazwy Kieliszki na Próżnej i miejsca gdzie win na kieliszki ogrom, a do nich potrawy idealnie dopasowane. Sztos. Dalej Nowa Próżna również karmiąca od pory śniadaniowej. Jest jeszcze Mercato Bar Delikatesy gdzie można kupić najlepszości włoskie, ale i napić się wieczorem przegryzając sery i nie tylko. Jeśli włoskiej kuchni będzie mało to zostaje Pasadena, która jest tam już od lat i w której od tych lat jemy pizzę i polecamy. Pyszne desery również tam są, ale lokal jest bardzo mały, dlatego albo troszkę się pognieciecie, albo poczekajcie aż otworzą ogródek, który jest świetny.

 Będzie się działo