P1120452 copy

Izrael marzy mi się od dawna. Ja tam muszę jechać. Czuje, że to miejsce dla mnie (wielbicielki awokado). Ale w związku z tym, że plany mam do końca 2017 praktycznie wyklarowane i nie ma w nich Izraela to z pomocą przychodzi Wandergirl. To ona dzisiaj w ramach nowego cyklu PODRÓŻE BLOGERÓW opowie o swojej wyprawie do Eilat w Izraelu. Monika jest blogerką podróżniczą, która w stylowy sposób opisuje swoje wyjazdy. I to nie byle jakie. Naprawdę wspaniałe i dalekie zakątki, jak: Malediwy, Indonezja, USA. Blog charakteryzuje się pięknymi zdjęciami i ciekawymi i konkretnymi opisami. Mi przypomina topowe amerykańskie blogi podróżnicze. Ten sam styl, ten sam polot i nawet wygląd Moniki. Tym samym Wandergirl jest pierwszą blogerką, której post gościnny pojawia się u mnie. I jednocześnie mam nadzieję na więcej takich publikacji z innymi blogerami z którymi łączy mnie tematyka i estetyka.

Blog Wandergirl

Facebook Wandergirl

P1120591 P1120740 P1130018

Gdzie i ile dni byłaś? 

Teraz w grudniu byliśmy 4 dni w Eilat w Izraelu.
Wylecieliśmy w sobotę, powrót był we wtorek rano (trzeba liczyć więcej czasu na dojazd do lotniska Ovda i odprawę = schodzi pół dnia), więc łącznie na miejscu jest się 2,5 dnia. Loty są z Warszawy 2x w tygodniu (z Krakowa lata Ryanair ale nie wiem w jakim rozkładzie), we wtorki i soboty, więc można sobie zrobić albo okołoweekendówkę, albo zostać cały tydzień. My wybraliśmy pierwszą opcję, z uwagi na dni urlopowe.
 

Jak tam dotarłaś? 

Wizzairem z Okęcia. Alternatywa to Ryanair z Krakowa. Wyloty z Warszawy są 2x w tygodniu, w soboty i wtorki. Dolatuje się na lotnisko w Ovda, ok godzinę drogi od samego Eilatu. Aby dostać się do miasta można albo wcześniej zamówić shuttle bus albo wsiąść w autobus miejski nr 262 (bilet to koszt ok. 20 zł). Autobus dojeżdża do centrum i jedzie dalej w kierunku Coral Beach (w stronę granicy z Egiptem), gdzie zdecydowałam się zatrzymać.

Jaki wybrałaś nocleg? 

W Eilacie jest mnóstwo opcji hotelowych, od tańszych hotelików, przez drogie resorty po airbnb. Są 2 opcje: można mieszkać albo w mieście albo poza, w kierunku granicy z  Egiptem i rezerwatu z plażą Coral Beach. Miasto w sezonie tętni życiem (grudzień był pustawy ale przez to cudowny), jest dużo więcej opcji restauracyjno-sklepowych, jest centrum handlowe, ładna marina, muzeum i inne atrakcje. Minusem jest wąska i nieciekawa plaża, niewielka ilość hoteli przy samej plaży oraz obecność lotniska w samym centrum miasta, niedaleko wybrzeża – przy odrobinie pecha można mieć widok z okna na pas startowy (true story – zdarzyło się mojej koleżance kiedyś). Dlatego lepsza jest opcja poza miastem – to dosłownie 5 minut autobusem (bilet 4 zł) lub taksówką (30 zł za kurs), a mamy w zasięgu ręki ładniejszą plażę, ciszę i spokój. Dodatkowo przy Coral Beach jest większość baz nurkowych i szkółek kitesurfingowych, co dla mnie jako nurka było kluczowe. Opcji zakwaterowania w tamtym rejonie nie ma może zbyt wiele bo dosłownie kilka hoteli, ale komfort jest dużo większy. Finalnie zdecydowałam się na hotel Orchid Reef – nie był może super budżetowy ale za był przy plaży, rzut beretem do baz nurkowych, miał w pokoju piękny infinite pool z widokiem na morze i jedne z pyszniejszych hotelowych śniadań z jakimi się spotkałam.
P1120332 P1120452 P1120687

3 najpiękniejsze miejsca z wyjazdu

1) Red Canyon, 16 km od Eilatu. Magiczny, godzinny spacer w głębi czerwonego kanionu, który swoim chłodem osłania nas od palącego, pustynnego słońca. Na dodatek zero innych turystów, spokój, cisza. Slow life w najlepszym wydaniu. Wstęp for free.
2) Pod wodą. Izrael nie jest typowo nurkową destynacją – większość osób jak już jedzie w tamte rejony, wybiera sąsiedni Egipt, tymczasem Izrael także ma piękne rafy. W końcu to również Morze Czerwone a z Coral Beach  gdzie jest większość nurkowań do Taba w Egipcie są zaledwie 2 kilometry. Pod wodą znajdziemy piękne korale, liczne kolorowe ryby, ośmiornice, barakudy czy też słodkie rybki Nemo. Nurkować można cały rok, woda jest ciepła nawet w grudniu (oczywiście w piance 5mm, latem można natomiast nurkować w samej lycrze) – początkowo podchodziłam do tego sceptycznie bo zawsze strasznie marznę i kiedyś w Egipcie w lutym wychodziłam po 45 minutowych nurkach z sinymi ustami, tymczasem tu naprawdę temperaturowo było dobrze. Good news dla nienurkujących: w Eilacie są też świetne warunki do snorkelowania, ponieważ rafy są bardzo blisko brzegu. A tych, którzy chcieliby zobaczyć więcej, zachęcam do zrobienia na próbę intro nurkowego – takiego wstępnego szkolenia z jednym, płytkim nurkowaniem w asyście instruktora. Jak się spodoba można zrobić kurs (np. już w Polsce), a w przeciwnym wypadku można zawsze wrócić do snorkelowania 🙂
3) Timna Park. Kosmiczna pustynia rodem z Marsa, we wszystkich chyba odcieniach czerwieni. Długie, puste, wijące się pomiędzy wzgórzami drogi (koniecznie samochód!), oryginalne formacje skalne (wiele z nich ma swoją nazwę, np. Mashroom albo Sfinks), ogromna, odurzająca wręcz przestrzeń, cisza. Cudowne miejsce na refleksję. Bilet ok. 49 zł.
P1120769 P1120762 P1130039 P1130050 P1120838

Co można robić w Eilacie? 

Eilat to izraelski kurort, więc z pewnością warto odpocząć i zrelaksować się – w zależności od preferowanego sposobu, na aktywnie bądź pasywnie 🙂 kombinacja plaża, leżak i słońce zawsze daje radę na początku, ale gdy się znudzi, to warto wypożyczyć samochód (ok. 250 zł / dzień) i wybrać się do pustynnych atrakcji za miastem – Red Canyon (16 km) oraz Timna Park (34 km). W okolicy jest też sporo piaskowych gór i punktów widokowych, jeżeli ktoś lubi delikatny trekking. Dla fanów sportów wodnych jest dobrze rozwinięta baza szkół nurkowych (nurkowania są głównie shore diving, czyli z brzegu; ja nurkowałam z Manta Isrotel Diving Centre ale wybór jest ogromny) i baz kitesurfingowych z uwagi na płytką wodę w Zatoce Akaba przy której położony jest Eilat oraz silny wiatr. Poza tym będąc w Izraelu trzeba koniecznie spróbować tamtejszej kuchni, która moim zdaniem jest po tajskiej najlepszą na świecie. Dla osób podróżujących z dziećmi świetną atrakcją może być Obserwatorium Morskie, delfinarium (w zasadzie prywatna plaża przy której co 2 godziny karmione są delfiny – można też wykupić pływanie z nimi) czy też tańczące fontanny w centrum Eilatu.

Ulubione restauracje 

Tu muszę trochę Cię zasmucić, ale w Eilacie bardzo ciężko znaleźć lokalną kuchnię. To ogromna szkoda dla tego miejsca, bo kuchnia żydowska jest niesamowita i mogłaby być dużym atutem tego miejsca. Eilat jednak wciąż jest nastawiony głównie na lokalnych turystów, którzy zapewne chcą się poczuć jak na zagranicznych wakacjach, stąd mnogość knajp włoskich, amerykańskich, japońskich. Street food praktycznie nie istnieje. Mam jednak nadzieję, że wraz z rozwojem sieci połączeń lotniczych do Eilatu ta sytuacja szybko ulegnie zmianie. Na teraz w Eilacie mogę polecić dwa miejsca: streetfoodową knajpę z kebabami na placu niedaleko centrum handlowego Pninat Eilat (polecam pyszny, wegetariański kebab lafa  z falafelami i hummusem, ok. 26 zł; są też w wersji mięsnej. Do tego frytki oraz kilka małych surówek w miseczkach jako dodatek) oraz restaurację Fish Market w okolicy Coral Beach. Mimo, że w menu możemy znaleźć zarówno sałatkę grecką jak i fish & chips, jest też kilka typowych dla kuchni żydowskiej pozycji a przed daniem głównym, zgodnie z izraelskim zwyczajem praktykowanym w wielu restauracjach, podawanych jest cała masa przystawek  (hummus, pasta z bakłażana, surówki) oraz świeżo wypiekane, jeszcze ciepłe pieczywo. #najlepiej

P1120681 P1120425 P1120483