Bruksela to zaskakujące, kosmopolityczne połączenie tego co dobre w Paryżu, z tym co najlepsze w Amsterdamie. Można Brukselę zwiedzać tradycyjnie: iść do Parlamentu (bardzo dobre i interaktywne muzeum), wybrać się do Fabryki Czekolady i na Grand Place, aby zobaczyć sikającego chłopca. Ale na szczęście Bruksela to bardzo kompaktowe miasto i wyżej wymienione zalicza się w 2 godziny.

A potem zostaje mnóstwo czasu, aby odkryć Brukselę od najlepszej strony. Belgowie mówią po francusku, ale każdy zna angielski, więc bez problemu można się dogadać (i to bez paryskich fochów i prychania na próby porozumienia się po angielsku). Ja mam to szczęście, że w Brukseli mieszka moja siostra, więc to dzięki niej i Vincentowi ten opis będzie tak bardzo lokalny. W drogę!

PS: Ten przewodnik ma datę z 2017, ale stworzyłam go na początku roku 2014 i będę go uaktualniać:)


Zaczynamy od okolic Grand Place, ponieważ bardzo łatwo zniechęcić się do tego miasta trafiając do jednej z turystycznych restauracji w centrum lub próbując przebić się przez tłumy emerytowanych Niemców w ciasnych uliczkach.

Uciekaj z Grand Place i kieruj się na St Cathrine. Dla ułatwienia przygotowałam mapkę, wszystko oddalone jest od siebie w odległości 15 minutowego spaceru. Uciekając odkryjesz Brukselę o której się nie wie: pełną młodych ludzi, ekologicznych targów, vintage marketów i kreatywnych biznesów. Uważam, że Bruksela ma klasę i urok Paryża, a kreatywność i styl Amsterdamu. To tygiel kulturalny przyciągający ludzi z całej Europy, którzy zakochują się w tym małym i uroczym jak na stolicę mieście i zostają na zawsze.

Tęczowy dystrykt to cudowna okolica w której jest najwięcej komiksowych murali, także ten najstarszy z parą chłopaków trzymających się za ręce. Tam znajdziecie oryginalne sklepy z limitowanymi edycjami butów sportowych, super okularami, ciuchami, dodatkami do wnętrz. Jeśli nabierzecie ochoty na piwo, drinka czy kawę to szukajcie Kościołów, w Brukseli zawsze w okolicach parafialnych znajdują się najpiękniejsze i najbardziej klimatyczne knajpki. Odkryłam tę zależność dopiero teraz, mimo że byłam już tam wielokrotnie. Ale pewnie zbyt mocno odurzało mnie pyszne piwo.

I tu, niby przypadkiem przechodzimy do tego trunku, polecam Leffe (najpopularniejsze piwo z kija, o bogatym złożonym, lekko słodkim smaku), Blanche (delikatne piwo podawane z cytryną, idealne na upały) i Kwak (piwo które serwowane jest w  drewnianej machinie, jeśli pijesz je nieodpowiednio machina przechyla się i wylewasz na siebie cały płyn, super).

Piw generalnie jest tysiące i warto zwrócić uwagę na sposób podawania, każde ma przypisany odpowiedni kufel i traktowane jest przez Belgów na równi z winem.

ulice tęczowego dystryktu
najstarsze murale w Brukseli

Czas na Halę Saint Gery, tam się dzieje! Przepiękny stary budynek z zachowanymi wnętrzami, na co dzień jest knajpą, w nocy imprezownią, a w każdą pierwszą niedziele miesiąca zamienia się w genialny Vintage Market. Takie pierwsze niedziele miesiąca kultywuje i typową katolicką żarliwością, a jak. W okolicy Saint Gery zjecie przepyszne tajskie, indyjskie, włoskie i belgijskie żarcie. Nie bójcie się iść na głodnego, w każdej uliczce opcji jest kilka. Okolica ukochana jest przez Belgów, którzy przesiadują w dzień i w nocy w lokalu Zebra na kolorowych krzesłach.

Hala St Gery w środku w zwykły dzień i z zewnątrz
lokal Zebra i uliczki przy Saint Gery tętniące życiem
plac przy St Gery jest miejscem ukochanym przez Belgów

Najlepszym punktem niedzieli był Vintage Market. Jakie było mojej zaskoczenie, kiedy zaraz przy wejściu u jednej z dziewczyn wisiał płaszcz Burberry za 50 euro? Taki to market i takie to ceny. Genialne, genialne sukienki, spódnice, okulary, kolczyki, buty. Wszystko w rewelacyjnym stanie i przystępnych cenach. Ja oszalałam, kupiłam 2 sukienki z lat 60′ i poczułam natychmiastową, nieuzasadnioną i nieodpartą ogromną potrzebę odpalenia w nich “Mad man”, z lampką whiskey i papierosem których nie palę (ale przecież Don pali).

Vintage Market!!!!
można kupić markowe wypasione dodatki
w okolicy jest mnóstwo wnętrzarskich sklepików

Miłośników owoców morza zapraszam na Plac St Cathrine, który kiedyś był targiem rybnym. Na całym placu jest kilkanaście restauracji i każda serwuje świeżutkie owoce morza. Średnie ceny to 20- 25 euro za 3 dania, dzięki temu można spróbować kilku pozycji. Saint Cathrine to ogromny Kościół podobny do Katedry Notre Dame, ale moim zdaniem ładniejszy. Oczywiście jak to w Brukselii bywa z przybytkami sakralnymi otoczony lokalami i knajpkami. I spoko, dla mnie mogłoby się tak zadziać w Polsce. W zimie St Cathrine zamienia się w mój ukochany jarmark świąteczny z ogromnym diabelskim kołem, lodowiskiem, barami ostrygowymi i szampanem. Bo jeszcze nie mówiłam, ale Bruksela najpiękniejsza jest zimą! Mocno rekomenduje zakupienie biletów lotniczych właśnie na drugą połowę listopada lub grudzień.

belgijski przysmak, krokiet z serem i krewetkami
hit! mule z sosem pomidorowym i zielonym, zapieczone z serem, genialne, moje ukochane danie
stek z frytkami, cudowny, typowe danie belgijskie
homar w sosie śmietanowym z ryżem, brak słów, cudowne!

 

Byliśmy w Centrum Brukseli, fajnie, ale teraz czas na Brukselę, którą kochają mieszkańcy. TRENDY SPOT BABY: uroczy Plac Saint Boniface ukryty przy głównej ulicy handlowej w cieniu majestatycznej fasady Kościoła skrywa najpyszniejsze miejsca stolicy Unii Europejskiej. Koniecznie idziesz do:


Le Clan des Belges – kuchnia belgijska w przepięknych industrialnych wnętrzach, obezwładniające mule. Dla mnie to odpowiedź na przereklamowanego Chez Leon, w którym moja siostra widziała szczura!

Mano a Mano – zjesz prawdziwie po włosku, jaka pizza, jakie makarony, włosi wołają po każdym kęsie Mamma mia!

Deuxieme Element – przepyszna kuchnia azjatycka

Le Comptoir – jeśli będziecie mieć ochotę na burgera lub przepyszną nadziewaną pite, jedzenie atom!

ogródki na Saint Boniface w czasie lunchu

burgery w Le Comptoir
ogródek w Le Comptoir z widokiem na fasadę Kościoła
przepyszny domowy makaron z pomidorami i bazylią
pizza nie najcieńsza (a lubię mega cieńką) ale naprawdę smaczna
capriciosa na pierwszym planie, a makaron z cukinią na drugim , wszystko smakuje jak we Włoszech

Mijasz Saint Boniface i Twoim oczom ukazuje się afrykańska uliczka, wypchana po brzegi knajpkami etiopskimi, nigeryjskimi, zanzibarskimi, wypełniona muzyką i zabawą. Jestem na tak, niestety nie udało nam się nigdzie zjeść bo byliśmy tylko 2 dni, ale następnym razem się uda. Z pewnych źródeł wiem, że jest pysznie.

Lang -Levenstraat jeśli masz ochotę na afrykańską kuchnię

Przychodzi taki moment w ciągu dnia, kiedy zwiedzanie wychodzi już bokiem, a Ty chcesz po prostu siąść napić się wina/piwa/drinka. I wtedy z pomocą przychodzi Stam, mega trendy bar w okolicach placu Saint Boniface. Są przekąski, burgery, domowe lody, super alkohole i fajna obsługa. Miejsce ożywa wieczorem, kiedy pojawiają się tu brukselczycy mieszkający nieopodal.

Stam i aperol = udany wieczór
kolejny fajny bar zlokalizowany przy fasadzie Kościoła, znajduje się zaraz obok baru Stam

Dwadzieścia minut spacerkiem drogą w dół z Saint Boniface znajduje się Flagey, genialna, relaksacyjna okolica w samym sercu Brukseli. Jest tam kultowy bar w którym bawią się brukselczycy, a zaraz obok miejskie jeziora. Dwa wspaniałe zbiorniki wodne, wzdłuż wypasionych kamienic są idealne i proszą się o biegaczy i spacerowiczów. Cudnie, cudnie!

Idąc na Flagey, albo z niego wracając koniecznie skierujcie się na ulicę Rue Lesbroussart, urocza tętniąca życiem ulica pod górkę, z mnóstwem barów, kawiarni i burgerowni oraz z genialną i kultową księgarnią Ptyx. Fasada księgarni ozdobiona jest starannymi wizerunkami pisarzy i cytatami z ich książek. W środku jest tylko lepiej, księgarnia często organizuje spotkania z autorami. Musisz zobaczyć!

kultowa księgarnia Ptyx i plac Flagey
przygotowałam mapkę Flagey która ułatwi poszukiwanie fajnych miejsc
burgerowania na Rue Lesbroussart

A na koniec zasłużony odpoczynek, ukryty ogród. Idąc wzdłuż miejskich jezior, mijając to drugie, dochodzimy do wielkiego muru i bramy, która powinna być otwarta. Tam czeka na nas uroczy, zielony, wielki ogród w którym wypoczywają brukselczycy grając w bulle, czytając i dobrze się bawiąc. Nie trudno do nich dołączyć, można spakować kosz piknikowy, butelkę wina lub piwa i pyszne sery. W sklepach spożywczych w Brukseli bardzo łatwo dostać po porcjowane przekąski, hummusy, świeże guacamole, oliwki, owoce i warzywa. Fajna sprawa, świeżo i pysznie.

No more articles