Pedregalejo to plaża marzenie w Maladze. Kiedyś było to osobne miasteczko rybackie, ale z czasem zostało włączone w granice miasta. Wystarczy iść wzdłuż plaży głównej, a po 30 minutach spaceru dojdziemy do miasteczka, gdzie znowu warto skierować się w stronę Morza. Bo tam dzieję się to wszystko co fantastyczne w tym miejscu. Wzdłuż plaży, nad jej samiutkim brzegiem wyrastają kolorowe domki, a w każdym z nich inna restauracja, bar, knajpka, knajpeczka. Każda pełna ludzi, autentycznych mieszkańców miasta. Słychać śmiech, czuć szczęście przyjacielskich i rodzinnych spotkań. Na Pedregalejo zawsze jest cieplej niż w Centrum Malagi przez ukształtowanie terenu, więc nawet w styczniu można mieć w zapasie krótki rękawek. Oczywiście wszyscy jedzą i piją na zewnątrz. Dzieci bawią się na plaży, na skwerach i na placach zabaw. Razem. Teo od razu był wciągany przez dzieciaki do zabawy, a my spokojnie mogliśmy zjeść obiad czy napić się wina. Bo to jest takie właśnie miejsce, autentyczne. Gdzie czas spędza się z ludźmi. To miejsce znane jest również z niesamowitej tradycji Virgen del Carmen, gdzie 16 lipca mnóstwo kwiatów puszczane jest na fale Morza. Muszę to zobaczyć!

Szczerze mówiąc jeśli chodzi o polecane restauracje to możecie sami wybrać. Każda jest naprawdę niezła, oczywiście mam swoje typy, ale to naprawdę autentyczne miejsce gdzie można w ciemno siadać tam gdzie jest miejsce i gdzie poczujecie to coś. A moje ulubione miejsca to:

Pez Tomill – nowe trendy miejsce z pięknym tarasem i wyborem kreatywnych tapasów


La Machina – nowoczesne miejsce z surferskim duchem z pysznymi burgerami

Wkrótce dopiszę następne:)

 

IMG_0628 IMG_0745 IMG_9982 IMG_9983 IMG_9992 IMG_9999