P1020131 copy P1020110 copy P1020098 copy

Nowy Jork, cudowne miasto, które okazało się totalnie lepsze niż sobie to wyobrażałam. Minął tydzień i jestem gotowa na taki post z pierwszymi przemyśleniami. Zobaczyliśmy już cały Manhattan, zeszliśmy Wyspę niemal wzdłuż i wszerz pokonując 190 kilometrów (dziękuje Ci aplikacjo za podliczenie nas i podsumowanie), a teraz odkrywamy Williamsburg i Brooklyn. Jak jest? Nie wiem nawet od czego zacząć. Na pewno po powrocie przygotuję kilka wpisów z tego miasta, które uporządkują moje chaotyczne dzisiejsze myśli, pojawi się przewodnik, wpis o moich ulubionych dzielnicach, o tym gdzie iść, co jeść i jakie marzenia można spełnić w Nowym Jorku. Ja spełniłam ich kilka: poranny bieg w Central Parku, wizyta na Top of the Rock, sernik z Magnolia Bakery, zachód słońca na Brooklyn Bridge i wiele wiele innych.

IMG_6899 copy IMG_7141 copy

To wyluzowane, pełne inspirujących ludzi miasto. Wcale nie jest, aż tak napuszone i przesadzone jak mogłoby się wydawać, ludzie się ekstremalnie przyjaźni i sympatyczni. Metro jeździ świetnie i jego opanowanie jest naprawdę łatwe, niepotrzebnie przewodniki straszą metrem i onieśmielają turystów jakby opanowanie tras miało być fizyką kwantową. Jest dużo czyściej niż się spodziewałam, po prostu tak brudno jak brudno może być w dużym mieście, ale są dzielnice, gdzie brudno w ogóle nie jest. Jest to genialne miasto do odwiedzenia z dzieckiem, przynajmniej moim, które jest najszczęśliwsze na świecie tutaj i dawno nie śmiało się 24h na dobę- ekstremalnie duże i bezpieczne place zabaw na każdym rogu, przyjazne dzieciom Muzea, Central Park, fajne jedzenie, to tylko część z ułatwiaczy rodzicielskiej codzienności. Jednym problemem z dzieckiem okazało się metro, gdyż nie ma wind i wózek musimy zawsze znosić, ale, że jesteśmy we dwoje, to dla nas problemu nie ma. Aczkolwiek ciągle zastanawia mnie jak radzą sobie z tym niepełnosprawni, bardzo to słabe. No nic. Kolejnym zaskoczeniem jest pogoda. Jest październik, a codziennie mamy około 25 stopni (2 dni nawet 30) słońce, żar z nieba, wysoką wilgotność, nosimy zdecydowanie krótki rękawek, a mam ze sobą walizkę jesiennych sukienek. Podobno jest to jakaś anomalia i normalnie w październiku bywa chłodniej, ale jako miłośniczka upałów, jestem bardzo zadowolona. Przed przyjazdem myślałam, że wszystkie atrakcje są położone bliżej siebie, natomiast okazało się, że Wall Street jest na samym dole wyspy, natomiast Central Park i 5th Avenue na górze. Niczego to nie zmienia bo łatwo się przemieszcza w NYC , ale było to dla mnie jakieś tam ciekawe zaskoczenie. Cudowne są dzielnice Dolnego Manhattany. Tętniące życiem, pełne inspiracji. Podoba mi się to, że każda dzielnica ma swoją tożsamość, mieszkają tam podobni ludzie, dzielnica ma spójną architekturę i podobny vibe. Upper West Side jest przestronne, ma potężne i piękne kamienice, mieszka tam sporo rodzin, przypomina mi Amsterdam. Ale już NoLITA to dzielnica modnych knajpek i młodych ludzi. West Village to niskie kamienice ze schodkami przed wejściem, w takich mieszkała Carrie. Mogłabym tak opisywać bez końca i zrobię to na pewno w osobnym poście, bo fajnie zanurzać się w tej odmienności oddalonej od siebie tylko o kilka przecznic.

P1020306 copy P1020348 copy P1020349 copy

Napiszę trochę o moich ulubionych dotychczasowych miejscach. Na pewno ogromne wrażenie zrobił na mnie Central Park, otoczony przepięknymi drapaczami chmur, które nie są tylko betonowymi wieżami, ale perłami architektury. Cudownie zobaczyć widok na Hotel Plaza i zieleń drzew. Panorama miasta z Top of the Rock zapiera dech w piersiach. Tak samo wnętrze mojego ulubionego budynku Art Deco- budynek Chryslera. Cudowny jest Bryant Park, w którym rozstawione są po prostu stoliki jak w kawiarni, ale bez kawiarni. Bo można wpaść ze swoim lunchem przyniesionym z domu lub zakupionym w knajpkach i cieszyć się widokami. Robi tak każdy. W porze lunchu park wypełniają młodzi ludzie z sałatkami. To zdecydowanie jedno z moich ulubionych miejsc. Ogromne wrażenie zrobiło na mnie West Village, TRiBeCa, SoHo, NoLITA oraz Chelsea. Przepiękny jest High Line Park. Totalnie powaliła mnie imponująca architektura Wall Street. I wiele wiele innych miejsc, które opiszę w przewodniku. Na pewno jest to miasto, które znamy z tylu filmów i seriali i które nie rozczarowuję. Na żywo robi jeszcze lepsze wrażenie i jeszcze mocniej rozkochuje w sobie. Świetna jest energia tego miasta, dobro płynące od ludzi, inspirująca moda ulicy, pyszne jedzenie, świetne sklepy. Nie mam dość Nowego Jorku, myślę że będę tu wracała co rok. Nie mogę się nasycić tym miastem i tym wszystkim co oferuję. Jeśli to również Wasze marzenie, aby NYC odwiedzić, to nie rozczarujecie się. Przepraszam za chaotyczność tego wpisu, ale jest to strumień myśli i wrażeń, a kolejne posty z NYC obiecuję ugładzić i przemyśleć, aby służyły Wam jak najlepiej.

Pozdrawiam z niesamowitego miasta <3