Dzisiaj długo wyczekiwany przeze mnie wywiad podróżniczy. Blog The Adamant Wanderer był pierwszym polskim blogiem, który tak bardzo przypadł mi do gustu. Pamiętam jak mieszkaliśmy w Toronto i nie mogliśmy znaleźć żadnych informacji w sieci. A wpis Uli o tym mieście był najlepszym przewodnikiem kulinarnym dostępnym w sieci zarówno po polsku jak i po angielsku. Zachwyciła mnie ta młodziutka dziewczyna, która w wieku dwudziestu lat mieszkała już w Nowym Jorku czy San Francisco. Surfowała po kalifornijskich plażach, pokazywała miejsca dla mnie wtedy zupełnie niedostępne. I do tego każda jej podróż była przewidziana na studencki budżet, więc totalnie do zrealizowania. Mam wielkie szczęście znać Ulę prywatnie od kilku lat i jest to cudowna, inspirująca, bardzo bardzo skromna osoba z wielką pokorą do życia. Bywa moim barometrem relacji między ludzkich, bo była świadkiem moich licznych zawodów jeśli chodzi o polską blogosferę. Trzymamy się z boku zajmując normalnymi tematami, spotykamy, kiedy mamy okazję choćby na chwilę. Ula zawsze zaskakuje mnie swoją mądrością i zaangażowaniem w ważne sprawy mimo bardzo młodego wieku. Koniecznie zajrzyjcie na jej bloga, choć uważam, że to nie jest możliwym abyście go nie znali. Oraz na IG Uli, gdzie pokazuję swoje podróże, dużo Austrii, gdzie teraz mieszka, a na stories opowiada o tym jak podróżować bardziej świadomie i ekologicznie. To jest taka dziewczyna, która mówi o rzeczach w które wierzy, zawsze broni swoich opinii, głośno je wyraża, jest naturalna i prawdziwa. Życzę sobie i Wam, aby w sieci tworzyło jak najwięcej takich osób jak Ula.

Jakim typem podróżnika jesteś? Czy Twoje podróżowanie ewoluowało w czasie?

Mój sposób podróżowania z pewnością ewoluował, ale mam wrażenie, że podstawy zostały te same. Zawsze chodziło o chęć przeżycia przygody, ciekawość, doświadczanie miejsca w taki sposób, żeby uaktywnić poczucie wolności czy też wtopić się w dane miejsce, żeby poczuć się jego częścią.

Nie odnoszę wrażenia, że kiedyś byłam bezmyślną turystką, ale przez lata na pewno w wielu tematach poszerzyłam horyzonty i dzisiaj zdecydowanie czuję się świadomą podróżniczką lub też turystką.

Pamiętasz swoją pierwszą podróż w życiu?

Nie wiem która podróż liczyłaby się jako pierwsza, ale obstawiam, że byłam za mała, żeby pamiętać tą pierwszą. Na pewno odbyła się z rodzicami, jak wszystkie wyjazdy w pierwszych 10 latach mojego życia.

A pierwszy samodzielny wyjazd?

Zaliczam do niego obóz językowy w Londynie w wieku 18 lat. Pierwszy raz byłam wtedy za granicą tak bardzo zdana na siebie. Pamiętam, że byłam przerażona tym wyjazdem, a po wszystkim dumna z siebie, że sobie poradziłam i miałam ochotę na więcej.

Kiedy zaczęłaś pisać o podróżach i co Cię do tego zmotywowało? O czym na początku pisałaś? Ja pamiętam 🙂

W zasadzie wraz z początkiem bloga w 2008 r., bo już wtedy podróżowałam w pojedynkę i mieszkałam w tamtym czasie w Londynie. Podobały mi się zagraniczne blogi, które śledziłam i stąd pomysł założenia swojego.

Mój pierwszy wpis w historii zapowiada bloga w ten sposób:

“Będzie to zbiór moich zainteresowań, przedstawiony na fotografiach i w opisach.”

Mało konkretnie, ale do dzisiaj się zgadza, a blog zmieniał się wraz z moimi zainteresowaniami. Jedzenie i podróże były na nim od początku, ale Twój uśmiech na pewno nawiązuje do postów szafiarskich, haha! Te publikowałam często na blogu przez pierwszy rok, a potem znudziło mi się na dobre.

Gdzie najdalej leciałaś?

Najdalszą podróżą był dla mnie lot do Nowej Zelandii.

Masz jakieś sposoby na bardzo długi lot samolotem?

Wybranie linii lotniczych z dobrą ofertą rozrywki – filmów przede wszystkim. Nie lubię spać w samolocie, wolę wykorzystać ten czas na oglądanie filmów. Zdarza się, że czterech pod rząd i na koniec wciąż nie mam dość, jeżeli zostało coś ciekawego do obejrzenia.

Chyba nie byłaś jeszcze na wszystkich kontynentach, prawda? Chciałabyś? Gdzieś szczególnie Cię ciągnie?

Nie byłam na Antarktydzie i jasne, chciałabym się tam wybrać, ale nie za wszelką cenę i tylko po to, żeby koniecznie “zaliczyć” wszystkie kontynenty. Najbardziej podoba mi się wizja spędzenia np. pół roku czy roku pracując przy stacji badawczej. Pomysł nie wpasowuje się w moje najbliższe plany na życie i potrzeby, ale kto wie co przyniesie bardziej odległa przyszłość.

Jaką podróż wspominasz najlepiej z dotychczasowych?

Wybranie jednej jest trudne, ale z takich, które trwały dłużej niż miesiąc – niech będzie podróż po Ameryce Środkowej w 2014! Marzyło mi się porządnie nauczyć surfingu i spędziłam najlepsze trzy miesiące na wybrzeżu Pacyfiku w Meksyku, a potem z deską surfingową ruszyłam na południe, do innych państw. Poznałam tam też mojego chłopaka, przez którego wylądowałam w Austrii!

Drugą niesamowitą podróżą było kilka lat później przejechanie z Benjaminem na motocyklu sporej części Ameryki Południowej. Z samego południa Patagonii aż do Peru, ponad 11.000km. To był inny i trudniejszy rodzaj podróży od wszystkich innych, gdzie wiele rzeczy mogło pójść nie tak, ale mamy z niej niesamowite wspomnienia na resztę życia.

Czy miałaś jakieś wielkie podróżnicze marzenie i udało Ci się je zrealizować?

Było ich wiele. W przypadku części byłam pewna, że uda się je zrealizować, ale kilka było nieoczekiwanych. Nie spodziewałam się np. że uda mi się zamieszkać w Nowym Jorku. Wymaga to znacznie więcej pracy niż tylko zaoszczędzenia pieniędzy na podróż i pobyt. Niespodziewanie udało mi się zrealizować to marzenie poprzez zostanie au pair. Do dzisiaj bardzo się z tego cieszę!

Największe podróżnicze rozczarowania?

Bułgaria czy raczej Sofia, stolica Bułgarii. Nigdy nie spotkałam się z tak nieprzyjaznymi reakcjami ludzi w kilku różnych miejscach, próbując się czegoś dowiedzieć. Dam jej kiedyś drugą szansę, ale nie ciągnie mnie w tamtym kierunku, póki co.

Jakie miejsce najbardziej zainspirowało Cię fotograficznie?

W Stanach znalazłam na przykład wiele miejsc, które bardzo inspirowały mnie fotograficznie. Jesienne światło północnej Kalifornii zapamiętam na zawsze, po Palm Springs miałam ochotę biegać z aparatem zachwycona architekturą mid-century. W Nowym Jorku też nie nudziło mi się robienie zdjęć.

Uwielbiam Twoje zdjęcia, jesteś dla mnie ogromną inspiracją fotograficzną, masz jakieś rady jak robić lepsze zdjęcia?

Dziękuję! Tylko chyba nie ma niczego, czego mogłabyś się ode mnie nauczyć! Moją główną radą dla innych byłaby zabawa z naturalnym światłem. Przede wszystkim porannym i popołudniowym, a chowanie aparatu w godzinach południowych, zwłaszcza w miesiącach letnich. Światło robi ogromną różnicę w efekcie końcowym zdjęcia.

Z kim najbardziej lubisz podróżować i dlaczego? Wiem, że podróżujesz najczęściej z chłopakiem 🙂

Najczęściej podróżuję z moim chłopakiem i oczywiście lubimy spędzać razem czas, więc podobnie dobrze bawimy się w podróży. Mamy super wspomnienia z Ameryki Środkowej, Południowej i krótszych wyjazdów. Będąc na miejscu często spędzamy weekendy w górach lub nad jeziorami, śpiąc w naszym busie.

Inaczej jest tylko w miastach. Bardzo dużo chodzę, narzucam sobie zazwyczaj ambitny plan zwiedzania. Wypady do miast często wiążą się dla mnie z tworzeniem kulinarnych przewodników na bloga, a to, jak sama dobrze wiesz, wymaga zdyscyplinowanej pracy. Mój chłopak wymięka po dłuższym czasie, dlatego zamiast słuchać narzekań, wolę tego typu wyjazdy realizować sama.

Ale długo podróżowałaś solo, jak to jest? Sama dziewczyna w podróży? Dałabyś sobie jakieś rady w tamtym czasie?

Nigdy nie miałam problemów podczas samotnych podróży. Ten sposób podróżowania jest super i pozwolił mi na poznanie ludzi z całego świata i doświadczenie fantastycznych przygód! Nie odnoszę też wrażenia, że coś zrobiłam nie tak i chciałabym być wtedy mądrzejsza.

Jak wygląda Twój dzień w podróży?

Wszystko zależy od rodzaju podróży! W miastach to wstawanie wcześnie i wyruszanie z listą miejsc, które chciałabym odwiedzić. W górach wczesna pobudka oznacza raczej wczesne wyjście w góry. A nad oceanem priorytetem może być surfing i to wokół pływania na desce toczy się dzień.

Wolisz wyjazdy na których surfujesz i odpoczywasz czy raczej ostre zwiedzanie miast?

Wolę wyjazdy na luzie, połączone z surfingiem. Natomiast jeżeli okoliczności na to nie pozwalają, w zwiedzaniu miast też znajduję przyjemność.

Czy podróże czegoś Cię nauczyły?

Temat rzeka! 🙂

Zdecydowanie mocno ukształtowały moje poglądy na świat i pomogły stać się lepszym człowiekiem.

Bardzo podziwiam Cię za Twoje podejście do świadomego podróżowania. Za pisanie o mądrej modzie na zero waste. Wierzę w moc małych zmian. Co pakujesz zawsze w podróż, co czyni Twój wyjazd bardziej ekologicznym? Co możemy zrobić my, zwykli wyjeżdżający ludzie, aby bardziej dbać o środowisko?

Dziękuję! Staram się ograniczać śmieci w podróży, więc zabieram gadżety, które mogą w tym pomóc, jak pewnie często wymieniane – butelki, sztućce, torby szmaciane, pudełka na żywność, itp.

Jeszcze większe znaczenie ma wybór transportu. Nie wszędzie da się dojechać pociągiem, ale przez tanie bilety lotnicze zapomnieliśmy, że jednak opcja międzynarodowych podróży kolejowych istnieje i jest często wygodniejsza niż samolot. Bywa niestety droższa, ale wciąż jest warta do wzięcia pod uwagę.

Kiedy w grę wchodzi tylko lot samolotem, istnieje możliwość opłaty swojego śladu węglowego. O tym jak to zrobić pisałam na blogu. Darowizna zostaje przekazana na organizacje działające na rzecz środowiska i na cele społeczne. To opcja do rozważenia dla tych, którzy mają wyrzuty podróżując dalej, ale jednocześnie chcieliby zrobić coś dodatkowego na rzecz środowiska.

A co możemy zrobić na co dzień? Wiem, że wszyscy ciągle o tym mówią, ale co Twoim zdaniem jest najważniejsze?

Brać udział we wszelkich wyborach i głosować na partie oraz ludzi, którzy poważnie podchodzą do tematu ochrony środowiska. Zmiany systemowe przynoszą najlepsze efekty.

Jako konsumenci oczekujmy zmian od korporacji, dopytujmy, wymagajmy, wykorzystujmy fakt, że możemy wpływać na marki. Dużo zmienić możemy też swoją dietą, unikając mięsa, redukując lub rezygnując z produktów zwierzęcego pochodzenia. Kupujmy mniej nowych rzeczy, a więcej używanych. A jak już kupujemy nowe, to starajmy się wspierać małe przedsiębiorstwa, lokalne firmy.

Redukujmy wytwarzaną ilość śmieci, a istniejące odpowiednio segregujmy. Generalnie trzymajmy się metody małych kroków, o których tyle się mówi.

Co zawsze przywozisz z podróży?

Najczęściej jadalne pamiątki. A jeżeli wybieram się do kraju z ciekawym rękodziełem, lubię przywozić elementy dekoracyjne do domu.

A gdybyś miała wybrać,, to preferujesz podróże po Polsce czy zagraniczne?

Nie mieszkam w Polsce, ale mimo wszystko wolę inne kierunki, jak choćby Austrię, gdzie mieszkam. Tutaj uwielbiam lokalne, mini podróże!

Jeśli weekend w Polsce, to wybrałabyś…?

Warszawę, ewentualnie Kraków.

Jeśli weekend w Europie, to pojechałabyś do…?

Aktualnie chętnie wybrałabym się do Budapesztu, albo przy dobrej pogodzie w pobliskie Alpy.

Jeśli dowolne miejsce na innym kontynencie to byłoby to…?

Fajnie byłoby się znaleźć na Hawajach, gdybym mogła pominąć ten długi lot na drugi koniec świata.

Ulubione miasto w Polsce…?

Warszawa. Mam stamtąd dobre wspomnienia, najlepszych przyjaciół i każda wizyta w tym mieście wiąże się z jakimiś bardzo pozytywnymi doświadczeniami.

Jakie miejsca w tym mieście szczególnie przypadły Ci do gustu?

Bardzo lubię Warszawę latem i to, co oferuje kulinarnie. Przez lata odwiedzin zebrało się kilka miejsc, które lubię szczególnie, ale miasto ciągle się zmienia. Odwiedzając je raz w roku ciężko być ze wszystkim na bieżąco, nie jestem więc najlepszą osobą do dzielenia się ulubionymi miejscami.

Czy pamiętasz gdzie na świecie zjadłaś najpyszniejsze dania? Pamiętasz restauracje? Pamiętasz co to były za dania?

Pamiętam wiele wyciskających łzy dań z okresu mieszkania w San Francisco 10 lat temu. Zetknęłam się tam z ogromną ilością niesamowitych dań, które być może dzisiaj są już dość powszechne w Europie, ale wtedy były dla mnie nowością!

Czy podróże inspirują Cię do gotowania nowych potraw, do eksperymentowania kulinarnie? Czy podróże zmieniły Twoje nawyki żywieniowe?

Tak, wracając z ciekawego kulinarnie miejsca, często nabieram ochoty na zagłębienie się w gotowanie dań tamtejszej kuchni.

Podróże nie zmieniły moich nawyków żywieniowych, to raczej działa w ten sposób, że w podróży robię częściowo przerwę od codziennych nawyków żywieniowych. W podróży jem zazwyczaj mniej warzyw niż w domu. Po jakimś czasie na wyjeździe zaczynam tęsknić za gotowaniem w swojej kuchni.

Jak planujesz podróże? Co Cię inspiruje?

Mój sposób planowania podróży zmienił się na przestrzeni lat. Mimo wszystko jestem w tym planowaniu mocno spontaniczna. Chyba, że chodzi o zwiedzanie miast pod kątem kulinarnym, wtedy planuję najdokładniej.

Ochota na konkretne kierunki może brać się z opowieści, obejrzenia programu kulinarnego, przeczytania książki, artykułu. Innym razem kierunek determinuje możliwość uprawiania surfingu i ciepła woda w oceanie, jak w przypadku najbliższej podróży na Sri Lankę.

Masz jakieś swoje sprytne patenty podróżnicze? Np. jakis fajny sposób pakowania walizki albo przewożenia sprawunków? ;))))

Jeżeli lecisz gdzieś z bagażem podręcznym, a planujesz wrócić z większym, torba “przemytniczka” (koniecznie w kratkę) może świetnie sprawdzić się jako bagaż rejestrowany. Przywiozłam w ten sposób kilka dywanów z Maroka. Torba nie będzie jednak najlepszym wyborem chcąc przywieźć delikatne pamiątki 😉

Czy polecasz jakieś blogi podróżnicze, przewodniki z których korzystasz?

Raczej korzystam z mieszanych źródeł, za każdym razem sięgając po inne. Często kończę na przypadkowych, zagranicznych blogach, które akurat dobrze opisują dane miejsce.

W przypadku przewodników po miastach, lubię Monocle.

Twoje ukochane inspiracje podróżnicze na Instagramie?

Moje największe inspiracje na Instagramie, to niekoniecznie te związane z tematem podróży. Lubię konta, które poszerzają wiedzę w temacie, o którym wiem niewiele.

Jakie hotele, hostele, miejsca do spania, które odwiedziłaś, najlepiej wspominasz? Wymień kilka jeśli pamiętasz nazwy i miejsca ;)))))

Najlepsze wspomnienia mam z Osa Mariposa w Puerto Escondido w Meksyku, gdzie pracowałam jako wolontariusz. Niestety hostel został zamknięty.

Super wspominam też np. hostel Venao Cove na wybrzeżu Pacyfiku w Panamie. Był miejscem w 100% w moim klimacie. Tuż przy plaży gdzie można surfować, ale w trochę odciętym od świata miejscu, gdzie wybranie się do sklepu spożywczego jest całodniową wyprawą. Przyjazna obsługa, wyluzowani goście, pomiędzy pływaniem na desce żyjesz w hamaku. Kilka razy w tygodniu przyjeżdża pan z owocami i warzywami lub rybami i tak się kręci życie, w bardzo prosty sposób.

W zeszłym roku bardzo podobało mi się też w L’ane Vert, eko hotelu na marokańskim wybrzeżu. Inna sceneria, ale dość podobne klimaty.

Co cenisz w hotelu? Jakie cechy musi mieć, abyś dobrze wspominała pobyt tam?

Wystrój wnętrz, miła obsługa, eko rozwiązania, dobra lokalizacja, wygodne łóżko, dbanie o szczegóły. Hotele zapamiętuje też po strefie SPA, jeżeli dany hotel specjalizuje się w temacie.

Co do hosteli, mam nieco inne wymagania. Tam najbardziej liczy się dla mnie atmosfera miejsca, część wspólna, obsługa.

Jakie miejsca chciałabyś najbardziej odwiedzić w najbliższej przyszłości?

Nie wiem czy będzie to bliska przyszłość, ale od dłuższego czasu mam ochotę odwiedzić Alaskę, Południową Koreę, chcę wrócić do Ameryki Środkowej.

Z bliższych miejsc w Europie, w przyszłym roku na pewno wybiorę się do Hiszpanii odwiedzić moje bratanice. A poza tym to w planach nadal głównie mam weekendowe podróże po Austrii. Zresztą, idzie zima, więc na pewno będę spędzać sporo czasu w górach w najbliższych miesiącach.

Nie ma więcej wpisów