Jak ja uwielbiam tę serię wywiadów podróżniczych. To jak cudowni ludzie tworzą w Polsce jest niesamowite. Inspirujące, dodające skrzydeł i dająca kopa w tyłek do działania. Dzisiaj przedstawiam Wam fantastyczną parę podróżników: Justyna i Paweł, duet, który tworzy COUPLE AWAY. Uwielbiam ich za skromność, za kreatywność, za ciekawe relacje z podróży oraz przepiękne zdjęcia. Ta para na co dzień mieszka w Krakowie. Możecie śledzić ich podróże na ich INSTAGRAMIE oraz BLOGU. Są to podróże bliskie i dalekie, bo znajdziecie tam Bałkany, sporo Azji, Hiszpanię, ale też na przykład Ukraine. Cała przygoda zaczęła się od podróży dookoła świata z biletem w jedną stronę i ślubu na plaży. Koniecznie przeczytajcie wywiad. Zapraszam.

Jakim typem podróżników jesteście? Wiem, że z plecakami, zawsze tak było?

J: Typem podróżników bardzo aktywnych 🙂 Prawie zawsze podróżujemy z plecakami, bo dużo się przemieszczamy i jest nam po prostu wygodniej. Oczywiście nie mówimy „nie” walizce. Wiele razy z nią podróżowaliśmy na citybreak’ach i pewnie jeszcze nieraz będziemy. Jesteśmy bardzo różnorodni i otwarci na każde warunki. W Europie często wybieramy roadtripy i wyjazdy pod namiot, gdzie włączamy nasz ulubiony tryb: camping life. Po Azji poruszaliśmy się czym się da: samolotami, promami, lokalnym transportem czy autostopem. Z kolei Wietnam i Laos przejechaliśmy zakupionym tam motorem. Noclegi też nigdy nie są dla nas ograniczeniem. Nie raz spaliśmy w chatce z bambusa z łazienką na zewnątrz, w aucie czy na lotnisku, a nawet zdarzyło się, że pod gołym niebem. Jak chyba każdy, lubimy czasem odrobinę luksusu i zaszalejemy z hotelem, ale raczej sporadycznie.

Czy zawsze tak było? Chyba tak. Choć raz byliśmy na wyjeździe all inclusive w Egipcie, ale okazało się, że to nie nasz styl i trochę się wynudziliśmy.

Jak zaczęło się Wasze podróżowanie? Pamiętacie Waszą pierwszą podróż w życiu? 

P: Nie wiem czy można to nazwać początkiem podróżowania, ale chyba mamy taki moment. 12 lat temu gdy poznaliśmy się w liceum, mieliśmy paczkę znajomych, z którymi często wyjeżdżaliśmy na sezonowe wypady. Były to bardzo bliskie kierunki, najdalej 100 km od Krakowa, ale odbywały się minimum 4 razy w roku. W zimie często wybieraliśmy góry, w lecie jeziora. Tak się zawsze składało, że to my byliśmy głównymi organizatorami, szukaliśmy ciekawych miejsc, noclegów i zbieraliśmy ekipę. Oczywiście te wyjazdy były zupełnie inne niż teraz, bo głównym celem było spędzenie czasu ze znajomymi, ale chyba wtedy złapaliśmy bakcyla. Poczuliśmy, że takie wyjazdy, kontakt z naturą i sama organizacja sprawiają nam niesamowitą przyjemność.

J: Jako dziecko nie wyjeżdżałam zbyt często, najdalej do babci na Podkarpaciu i dwa razy nad morze. Chyba dlatego tak dobrze pamiętam moją pierwszą podróż zagraniczną do Hiszpanii, miałam 16 lat i było to spełnienie marzeń. Z kolei Paweł sporo podróżował z rodzicami jako dzieciak i najbardziej zapamiętał zimowe wyjazdy na narty. Jeżeli chodzi o nasz pierwszy wspólny wyjazd za granicę, była to Hiszpania. Zaraz po maturze skoczyliśmy tam na trzy miesiące do pracy.

Preferujecie podróże po Polsce czy zagraniczne? Dlaczego?

P: Patrząc na miejsca, które odwiedziliśmy, to zdecydowana większość jest poza Polską. Zawsze interesowało nas poznawanie innych kultur, języka (Justyna jest fanką hiszpańskiego), odległych kierunków i próbowanie nowych smaków. Gdy brakuje nam pomysłu na wyjazd to często lądujemy za granicą. Tak, preferujemy podróże zagraniczne, ale myślę, że z czasem przyjdzie też pora na odkrywanie Polski.

Jak to się stało, że rok temu wyruszyliście w podróż po Azji? 

J: W sumie to miała być podróż dookoła świata, ale tak pochłonęła nas Azja, że poświęciliśmy jej 8 miesięcy. Ten pomysł urodził mi się w głowie jakieś 5 lat temu gdy byliśmy na Malcie. Pamiętam, że byłam zawiedziona, że wyjazd tak szybko minął i musimy już wracać szarej rzeczywistości. Zamarzyłam wtedy o wolności! O podróży z biletem w jedną stronę, z plecakiem na plecach i o niesamowitej przygodzie w najdalszych zakątkach świata. Długo nie musiałam namawiać Pawła, bo wiedziałam, że nam się to uda! Kwestią był tylko czas.

P: To na początku było marzenie Justyny. U nas to ona chodzi z głową w chmurach, ja staram się bardziej realnie patrzeć na wszystko. Przyznaję, że nie do końca wierzyłem, że uda nam się wyjechać na tak długo, ze względu na pracę, studia i brak pieniędzy. Jednak z czasem marzenie stawało się coraz bardziej realne, co bardziej motywowało do realizacji naszego celu. Odłożyliśmy trochę oszczędności, Justyna obroniła magisterkę, rzuciliśmy pracę, kupiliśmy bilet w jedną stronę i wyjechaliśmy. Była to najpiękniejsza przygoda w naszym życiu.

Gdzie najdalej lecieliście?

P: Razem to chyba na Dominikanę. Natomiast ja najdalej leciałem do USA, miałem kilku godzinną przesiadkę w Dallas, później wróciłem się trochę na Florydę.

Macie jakieś sposoby na bardzo długi lot samolotem?

J: Paweł nałogowo czyta książki, więc czytnik e-booków to jego must have. Ja zawsze robię porządki na telefonie, segreguję i usuwam zdjęcia, żeby mieć miejsce na kolejne 🙂

P: Staramy się też często wstawać i chodzić po pokładzie aby uaktywnić układ krążenia w naszym organizmie. Trochę to zboczenie zawodowe, ale sprawdziliśmy, że ruch pomaga nam przetrwać długie loty.


Jaką podróż wspominacie najlepiej z dotychczasowych? 

J: Jej… Mamy tyle pięknych wspomnień, że bardzo trudno jest wybrać jedną. Na pewno nasz wyjazd do Azji dostarczył nam mnóstwo niesamowitych wrażeń i był pod każdym względem wyjątkowy. Nigdy nie zapomnimy miesiąca spędzonego na Sri Lance pośród pól herbaty, nurkowania w Indonezji, wodospadów na Filipinach czy wspaniałych ludzi w Birmie. Tę podróż będziemy wspominać do końca życia.

Drugą niezapomnianą wyprawą, która w sumie odbyła się najwcześniej z tych ulubionych, była podróż do Maroko. Pierwszy egzotyczny wypad na własną rękę.


W tym zestawieniu nie może też zabraknąć naszych dwóch wyjazdów na Dominikanę. Podczas pierwszego zakochaliśmy się w Karaibach bez pamięci. Tak bardzo, że po niespełna roku postanowiliśmy zaprosić najbliższych i na jednej z wysp zorganizować nasz wymarzony ślub. Było pięknie

P: Tak, to zdecydowanie podróże, które wspominamy najlepiej. Ja bym do tej listy dodał jeszcze nasz sierpniowy wyjazd do Słowenii i włoskich Dolomitów. Trzytygodniowy trip samochodem, z namiotem i wszystkim co niezbędne przy sobie. Nic nas nie ograniczało, codziennie zasypialiśmy z widokiem na miliony gwiazd na niebie i w otoczeniu niesamowitych gór. To zdecydowanie jedno z piękniejszych doświadczeń.

Czy mieliście jakieś wielkie podróżnicze marzenie i udało Wam się je zrealizować?

J: Tak, kilka. Na pewno była to podróż z biletem w jedną stronę do Azji, na bliżej nieokreślony czas… i ślub na plaży.

P: Mieliśmy też dużo małych marzeń, które sukcesywnie realizujemy, ale lista ciągle się powiększa :))

Największe podróżnicze rozczarowania?

J: Zawsze staramy się znaleźć pozytywy, w każdym miejscu na Ziemi i nie było takiego, które rozczarowało nas po całej linii. Do mini rozczarowań możemy zaliczyć Tajlandię, ale tylko ze względu na to, że trafiliśmy na nieuczciwych Tajów i przeraziła nas komercja. Poza tym, przepiękny kraj z obłędnymi widokami i pysznym jedzeniem.

Jakie miejsce najbardziej zainspirowało Was fotograficznie?

P: Najbardziej inspiruje nas natura. Lubimy miasta, ale najlepiej czujemy się w środowisku naturalnym. Góry w Słowenii, pola ryżowe w Wietnamie, wodospady w Laosie i dżungla na Borneo, to jedne z piękniejszych miejsc, które udało nam się sfotografować.

Macie jakieś rady dotyczące zdjęć w podróży? Powiem szczerze, uwielbiam Wasze zdjęcia.

J: Dziękujemy! W każdym miejscu staramy się znaleźć coś innego, nieszablonowego. Bardzo dużo zależy od światła i pory dnia. Gdy tylko widzimy potencjał miejsca i mamy możliwość, to wracamy w porannych lub popołudniowych godzinach. Na wielu zdjęciach jesteśmy razem (szczególnie tych na Instagramie) dlatego ważne są też dla nas emocje, które przekazujemy. Staramy się nie udawać i przesadnie pozować, tylko dobrze się przy tym bawić. Często gdy stajemy przed obiektywem, ktoś coś powie, zrobi i wychodzi to najbardziej naturalnie. Na większości zdjęć z podróży jesteśmy radośni i uśmiechnięci, bo tacy po prostu jesteśmy :)).

Zazwyczaj podróżujecie z kimś. Wolicie podróżować we dwoje czy w grupie?

J: Lubimy podróżować w grupie i gdy tylko wymyślimy jakiś wypad, proponujemy go znajomym. Nie zawsze się udaje, bo nie każdy może sobie pozwolić na tak dużo wolnego. My zawsze wykorzystujemy nasz urlop do maksimum i czasem nawet wracamy prosto z podróży do pracy. Natomiast zdecydowanie częściej podróżujemy sami i chyba najbardziej tak lubimy :)) Mamy swoje tempo, przyzwyczajenia i jesteśmy bardziej otwarci na poznawanie innych ludzi w podróży. Często nas pytano „Jak wytrzymacie 8 miesięcy w podróży, non stop razem?”. To nie było dla nas żadne wyzwanie. Podstawą naszego związku jest przyjaźń.  Jesteśmy dobrymi kumplami, nigdy też nie nudzimy się w swoim towarzystwie i często się uzupełniamy.

Jak wygląda Wasz dzień w podróży? 

P: Zależy jaka to podróż. Krótkie wypady są najczęściej intensywne. Wstajemy przed świtem by zrobić zdjęcia o wschodzie słońca, następnie zwiedzamy/jeździmy/czy chodzimy po górach i wyciskamy z miejsca ile się da. Po południu uwielbiamy łapać zachody słońca! Przy dłuższych wyjazdach pozwalamy sobie na leniuchowanie na przykład na plaży, ale max dwa dni! Później zaczynamy się nudzić bo brakuje nam nowych bodźców.

Co zawsze przywozicie z podróży?

P: Z racji tego, że jeździmy głównie z bagażem podręcznym, to nie przywozimy zbyt wielu pamiątek. Kiedyś były to magnesy na lodówkę, teraz są to głównie zdjęcia i drobna biżuteria lub rękodzieło. Staramy się wspomóc czasem lokalnych mieszkańców i wolimy kupić u nich niż wspierać chińskie fabryki.

Jeśli weekend w Polsce to wybralibyście…? 

P: Gdy potrzebujemy odpocząć, najczęściej jeździmy na Podkarpacie, bo tam Justyna ma babcie. Jest to cicha, spokojna wioska otoczona lasem. Uwielbiamy tam wracać. Na bardziej aktywny weekend wybieramy góry. Mieszkamy blisko Tatr, więc zawsze łatwo nam wyskoczyć na chwilę, aby pochodzić po górach.

Jeśli weekend w Europie to pojechalibyście do…?

J: Z chęcią wrócilibyśmy do Portugalii, znów zmierzyć się z oceanem i posurfować lub do któregoś włoskiego miasteczka. Najlepiej w Toskanii.

Jeśli dowolne miejsce na innym kontynencie to byłoby to…?

P: Mamy słabość do wracania w te same miejsca, więc tym razem odwiedzilibyśmy coś nowego. Nasze największe marzenia podróżnicze to Nowa Zelandia, Alaska i Patagonia.

Ulubione miasto w Polsce…?

J: Nieskromnie wybierzemy nasze miasto, czyli Kraków!

Jakie miejsca w tym mieście szczególnie lubicie?

J: Jest to nasze rodzinne miasto, więc podchodzimy do niego troszkę inaczej niż turyści. Chodzimy mniej utartymi szlakami, ale co jakiś czas lądujemy w tych najpopularniejszych miejscach. Uwielbiamy popołudniowe spacery po Kazimierzu, a ostatnio rozkochujemy się w Podgórzu. Na czele listy ulubionych miejsc jest z pewnością Kopiec Kraka, skąd widać prawie całą panoramę miasta. W letnie dni zabieramy kocyk, winko i podziwiamy stamtąd zachodzące nad Krakowem słońce.

Czy pamiętacie gdzie na świecie zjedliście najpyszniejsze dania? Pamiętacie restauracje? Pamiętacie co to były za dania? 

P: Było wiele takich miejsc, ale chyba najbardziej zapadły nam w pamięci smaki Azji. Tajlandia i zielone curry śni nam się po nocach!

Czy podróże inspirują Was do gotowania nowych potraw, do eksperymentowania kulinarnie? Czy podróże zmieniły Wasze nawyki żywieniowe?

J: Tak zdecydowanie! Z wielu podróży wracamy pełni pomysłów i inspiracji kulinarnych. U nas w domu zawsze gotuje Paweł i często przemyca podróżnicze smaki.  Jeżeli chodzi o zmianę nawyków żywieniowych to największą przeszliśmy w Azji. Prawie całkowicie zrezygnowaliśmy z mięsa, zaczęliśmy uważać na produkty, które mają w sobie olej palmowy i ograniczyliśmy plastik. Czasem trzeba coś zobaczyć na własne oczy, by zrozumieć jak duży wpływ mamy na to co się dzieje z naszą planetą. Na Borneo przeraził nas ogrom plantacji palmy olejowej. Tam gdzie wcześniej była dżungla i dom dla wielu gatunków zwierząt, dla pieniędzy zasadzono palmy, z których pozyskuje się olej do wielu produktów! Z mięsa zrezygnowaliśmy głównie przez sposób przechowywania go. Często jadaliśmy bardzo lokalnie, a kurczak leżący cały dzień, w 40-stopniowym upale, nie zachęcał, choć Pani usilnie odganiała od niego muchy :). Po pewnym czasie zauważyliśmy, że wcale nie potrzebujemy mięsa. Zastąpiliśmy je innymi produktami i czuliśmy się rewelacyjnie, zarówno fizycznie, jak i etycznie. Teraz nie jesteśmy w 100% wegetarianami. Zjemy kotleta, którego przygotowała babcia lub raz na jakiś czas mamy ochotę na coś mięsnego, ale widzimy sporą różnicę. Szczególnie u Pawła, który kiedyś jadł sporo mięsa, a teraz wyeliminował go do 90%.

Jak planujecie podróże? Co Was inspiruje?

P: Często są to spontaniczne decyzje, bo np. znaleźliśmy tanie bilety. Poza tym inspirują nas filmy, książki i podróże innych.

Macie jakieś swoje sprytne patenty podróżnicze? Np jakiś fajny sposób pakowania walizki albo przewożenia sprawunków;))))

J: Od Azji używamy systemu segregacji. W plecaku czasem trzeba się natrudzić by znaleźć rzecz, która jest na dnie plecaka, dlatego mamy tematycznie posortowane ubrania. Podczas podróży po Azji były to zwykłe, ale twardsze worki z zipami, teraz zainwestujemy w specjalne do organizacji bagażu.

Czy polecacie jakieś blogi podróżnicze, przewodniki z których korzystacie?

P: Trafiamy na przeróżne blogi podróżnicze podczas planowania, ale nie mamy listy ulubionych. Często też zdarza nam się szukać na zagranicznych stronach.

Wasze ukochane inspiracje podróżnicze na Instagramie?

J: O mamo! Jest wiele takich kont, które lubię i nie starczyłoby miejsca na wypisanie ich wszystkich. Choć przyznam szczerze, że nie wszystkie są w pełni podróżnicze.

P: Ja bardzo dawkuję Instagram, Justyna filtruje mi najważniejsze informacje i to mi wystarcza. Jeżeli chodzi o konta, którymi się inspiruję to są to głównie konta związane z fotografią, m.in. Krakowski ziomek @witold_ziomek. Z zagranicznych,@joradhammond.

Jakie noclegi najmocniej zapadły Wam w pamięć? Wiem, że podchodzicie do tego super pomysłowo.

J: Najlepiej wspominamy noclegi w homestay’ach w Azji, jak wynajmowaliśmy pokoje u lokalnych rodzin. Często wiązało się to z przygotowaną przez nich kolacją i z poznaniem ich kultury. Lubimy też miejsca z duszą. Bardzo dobrze wspominam nocleg w Toskanii, kiedy spaliśmy w starej winnicy. Przed wejściem był gaj oliwny, a z okna widok na dolinę pełną winorośli.

Jakie miejsca chcielibyście najbardziej odwiedzić w najbliższej przyszłości? 

P: Australia i Nowa Zelandia 🙂

Bardzo Wam tego życzę!

Nie ma więcej wpisów