Magda to żywioł, to chaos, to energia. Nie boi się pisać wprost, mówić wprost, przeklinać na stories. Jest autentyczna i za to kochają ją czytelnicy. Jest młoda, a zjechała kawał świata i dzieli się sprawdzonymi miejscami. Restauracja w Lizbonie do której trzeba znać sekretne wejście, klimatyczne bary, gdzie bawią się lokalesi? To wszystko znajdziecie u niej. Poznajcie Magdę i zobaczcie jak bardzo się da mimo młodego wieku, jeśli ma się głowę pełną pomysłów i masę energii. Koniecznie sprawdźcie BLOG i INSTAGRAM Magdy.

Skąd nazwa TheTravellingOnion?

Uwielbiam cebulę od dziecka. Tak samo jak śledzie i ogórki kiszone. Od ponad 6 lat mam swoją „cebulacką” ekipę z wymiany studenckiej do Włoch. Jest nas sześć, każda pochodzi z innego kraju, ale łączy nas jedno… WSZYSTKIE KOCHAMY CEBULĘ, która nadaje każdemu daniu charakteru – jest pyszna, słodka i chrupiąca. No pychotka! W dodatku nie ufamy z dziewczynami ludziom, którzy nie lubią cebuli, spania i dobrego wina.

Znajomi nazywają mnie „la reina de la cebolla” (z hiszpańskiego: królowa cebuli), a że dużo podróżuję, to powstała TheTravellingOnion. Uznałam, że będzie to fajna gra słów i chwytliwa nazwa. Jednak nie ma to nic wspólnego z moim cebulackim zachowaniem czy sposobem na podróżowanie „na cwaniaka”. Jak każdy, lubię czasem zaoszczędzić, ale cenię też sobie dobre knajpy czy fajne klimatyczne miejsca noclegowe.

Jakim typem podróżnika jesteś? Z plecakiem i pod namiotem czy w hotelu? 

Moje podróże są specyficzne. Podróżuję trochę ze skrajności w skrajność. Lubię roadtripy vanem/autem po Europie, spanie pod namiotem, klimatyczne mieszkania na airbnb oraz fajne hotele. Ostatnio bardzo spodobały mi się wizyty w SPA, z których wcześniej za wiele nie korzystałam.

Kiedyś, za czasów studenckich, zwiedzałam świat śpiąc na couchsurfingu albo w hostelach, ale z wiekiem zaczęło się to zmieniać. Jednak nadal uważam, że taka forma jest super opcją na poznawanie ludzi, innych kultur oraz ćwiczenie języka.

Jak zaczęło się Twoje podróżowanie? Pamiętasz swoją pierwszą podróż w życiu? 

Pierwszy raz wyjechałam na obóz do Funki mając 6 lat. Byłam najmłodszym uczestnikiem. W połowie trwania turnusu była możliwość, żeby rodzice odwiedzili swoje dzieci, ale mój tata stwierdził, że to tylko pogorszy sprawę i będą chciała z nimi wracać do domu. To prawda. Wiele dzieci płakało i wróciło. Ja też miałam chwile słabości i popłakiwałam sobie wieczorami pod kołdrą, ale wiedziałam, że muszę być twarda.

Mając 9 lat poleciałam z rodzicami pierwszy raz samolotem na Rodos. Rok później wyjechałam ze szkołą z południa Polski, w której pracowała ciocia mojej najlepszej koleżanki. Mieszkaliśmy w szkole niedaleko Kopenhagi. Spaliśmy na materacach na podłodze, a ławki i krzesła służyły nam za szafy. Pamiętam, że w tych szkołach w Danii były outdoorowe baseny i bardzo mi się to podobało.

Potem wyjeżdżałam na obozy artystyczne (szermierka, tańce ludowe, zajęcia aktorskie, garncarstwo itp.) z Domu Kultury w Piasecznie. W 5 klasie pojechałam pierwszy raz na zagraniczny obóz do Francji. Ponownie byłam wtedy najmłodszą uczestniczką.

Moim zdaniem takie doświadczenia bardzo wpłynęły na mój charakter, samodzielność, zaradność i to jaka teraz jestem, dlatego zachęcam wszystkich rodziców do wysyłania dzieci na wszelkiego rodzaju wyjazdy organizowane przez Domy kultury czy obozy harcerskie.

Wiem, że mieszkałaś za granicą? Gdzie? Jak to się stało?

Po pierwszym roku studiów dostałam się na 7- czy 8-tygodniowy kurs językowy do Werony, który organizował i współfinansował Uniwersytet Warszawski w porozumieniu z Instytutem Włoskim w Warszawie. Szybko zaczęłam się tam nudzić siedząc w jednym miejscu i rozpoczęłam organizację mini podróży solo po Włoszech, na własną rękę. Przez te kilka tygodni odwiedziłam jezioro Garda, Wenecję, Padwę, Mediolan, Bergamo, Modenę, Bolonię, Florencję czy Pizę.

Na 3 roku studiów wyjechałam na roczną wymianę do Genui, a potem przez rok studiowałam handel międzynarodowy w Lizbonie.

Pewnego dnia, podróżując sobie po Azji na zakończenie studiów, obudziłam się w Kambodży i stwierdziłam, że czegoś mi jeszcze w życiu brakuje i postanowiłam aplikować o pracę… w Hiszpanii. Przez ten cały czas byłam i jestem w związku z tym samym chłopakiem, który bardzo mnie w tym wszystkim wspiera.

To pewnie mówisz w kilku językach i masz przyjaciół na całym świecie?

Tak, mówię po angielsku, włosku i hiszpańsku.

Uwielbiam poznawać nowych ludzi, nowe kultury i słuchać ciekawych opowieści.

Mam grupę swoich przyjaciółek. Każda pochodzi z innego kraju – Francja, Hiszpania, Meksyk, Węgry i Włochy – z którymi regularnie utrzymuję kontakt od ponad 7 lat. Spotykamy się w różnych miejscach, podróżujemy razem po świecie, spędzamy razem Sylwestra w wybranym europejskim mieście. Teraz dziewczyny są w trakcie organizowania weekendu panieńskiego dla mnie. Jeszcze nie wiem gdzie, ale to nieważne, najważniejsze, że znowu się zobaczymy wszystkie razem.

Całe moje międzynarodowe towarzystwo jest również zaproszone na mój ślub, który odbędzie się w tym roku w klimacie boho w… stodole. 😀

Pracowałaś za granicą? Czym się zajmowałaś?

Tak, pracowałam w Barcelonie. Zajmowałam się handlem międzynarodowym na rynek Azji i Ameryki Południowej. Kontakt z klientem, sporządzanie kosztorysów, ustalanie taryf przewozowych i dużo dłubania w Excelu. Praca totalnie nie dla mnie. Straszne nudy.

Preferujesz podróże po Polsce czy zagraniczne?

Polska jest piękna. Uwielbiam Hel, kiedyś dużo pływałam na windsurfingu w Chałupach, gdzie spędziłam większość wakacji jako nastolatka. Malownicze Tatry, Bieszczady czy Jeziora Mazurskie, ale jednak chyba wolę podróże zagraniczne. Zwłaszcza w nieznane miejsca.

Jaką podróż wspominasz najlepiej z dotychczasowych? 

Najlepiej wspominam swoje dwie wielkie, kilkumiesięczne wyprawy. Pierwsza była do Stanów Zjednoczonych, a druga do Azji. Odwiedziłam masę miejsc, poznałam świetnych ludzi i przywiozłam niesamowite wspomnienia.

W zeszłym roku, po rzuceniu pracy etatowej, pojechałam też z moim narzeczonym na 3 tygodnie na Bałkany, a potem z koleżanką do Kazachstanu i Kirgistanu. To były też dwie niesamowite podróże, dzięki którym odkryłam cudowne miejsca. Azja centralna i Albania to dla mnie odkrycie 2019 roku.

Czy miałaś jakieś wielkie podróżnicze marzenie i udało Ci się je zrealizować?

Każda z moich podróży jest spełnieniem moich marzeń. Kocham podróżować i jestem podekscytowana każdym najmniejszym wyjazdem. Zarówno do miejsc w których byłam, jak i tych nowych.

Największe podróżnicze rozczarowania?

Bangkok – dobry street food, fajne rooftop bary, ale poza tym to syf, kiła i mogiła.

Paryż – byłam trzy razy i totalnie nie czuję tam żadnych pozytywnych vibes, to miasto budzi we mnie niepokój, zwłaszcza metro.

San Francisco – jak dla mnie to miasto nie ma nic do zaoferowania.

Jakie miejsce najbardziej zainspirowało Cię fotograficznie?

Nie ma co się oszukiwać – najlepsze foty robi się w Italii, a zwłaszcza Costa Amalfi, Positano, Cinque Terre.

Niezwykle fotogeniczna jest też Lizbona i Costa Alentejana oraz północ Hiszpanii (zwłaszcza Galicja).

Z kim najbardziej lubisz podróżować i dlaczego? 

To jest ważne pytanie, bo ciężko znaleźć dobrego kompana. Ja jestem trochę ciężka w obyciu i w podróży bywam bardzo egoistyczna.

Moi ulubieni współtowarzysze to moja przyjaciółka Aissa, która jest Francuzką. Uwielbiam ją za to, że zawsze potrafi dostosować się do każdej sytuacji, jest optymistyczna, nie narzeka i jest niezwykle empatyczna.

Mój narzeczony Adrian, bo to najlepszy ziomek, jakiego w życiu poznałam. Jest zaradny, adaptuje się do każdej sytuacji i kocha naturę tak, jak ja.

Lubię też podróżować z moimi koleżankami Genovevą i Louise, bo są wesołe i imprezowe. Jednak to są idealne kompanki do city breaków, a nie dalekich podróży.

Jak wygląda Twój dzień w podróży? 

To wszystko zależy od miejsca w jakim jestem. Lubię wstać nie za wcześnie, ale też nie za późno, bo nie chcę marnować czasu. Rano jem pyszne śniadanko, najlepiej owocowe – kocham papaję z marakują, awokado czy mango. Uwielbiam smoothies. Rzadko się maluję, bo lubię jak moja cera odpoczywa. Dużo spaceruję, rzadko korzystam z komunikacji miejskiej. Lubię próbować lokalne specjały, rozmawiać z lokalsami i patrzeć jak toczy się życie w danym miejscu. Czas w podróży rządzi się swoimi prawami, jakoś tak wolniej płynie i zawsze dopisuje mi dobry humor.

Jak godzisz podróżowanie z pracą? Czym zajmujesz się zawodowo?

Pod wpływem spontanicznej decyzji rzuciłam pracę etatową w czerwcu 2019 roku. Wtedy wyjeżdżałam na około 2,5 tygodnia gdzieś dalej, poza Europę i raz w miesiącu starałam się robić krótkie city breaki. Jak się chce, to można wszystko ze sobą pogodzić.

Obecnie jestem freelancerem i mam dużo wolnego czasu. Zajmuję się tłumaczeniami na eventach, organizowaniem wyjazdów po świecie dla moich obserwatorów (Gruzja, Armenia, Azerbejdżan, Tajlandia i wkrótce prawdopodobnie Bali i Kazachstan), organizowaniem warsztatów oraz rozwijaniem swojego bloga.

Wolisz wyjazdy, na których plażujesz i odpoczywasz czy raczej ostre zwiedzanie?

Lubię zachować zdrowy balans. Nie jestem fanką leżenia cały dzień plackiem na plaży i smażenia się na czekoladkę, bo mam ADHD i mnie to nudzi. Jednak wstawanie o 7 rano i zaliczanie wszelkich możliwych atrakcji turystycznych z listy to też nie dla mnie.

Co zawsze przywozisz z podróży?

Praktyczne rzeczy. Żadnych kurzołapów, bibelotów i magnesów.

Najczęściej jedzenie, słodycze, przyprawy, kosmetyki, fajne ubrania, buty (np. espadryle z Hiszpanii).

Jestem uzależniona od sklepu LUSH i jak go gdzieś widzę za granicą, to zawsze tam wstępuję i kupuję minimum jedną kulę do kąpieli i jakąś nowość.

Jeśli weekend w Polsce, to wybrałabyś…? 

Do mojego taty na działkę. Mój tata nienawidzi Warszawy i kupił ziemię w totalnej głuszy przy lesie, nie ma tam nikogo, żadnych sąsiadów. Wybudował dom, kupił konia, dwie kozy i ruską balię. Lubię leżeć tam na hamaku i czytać książki. To jest totalny relax. Nigdzie nie ma lepszego.

Jeśli weekend w Europie, to pojechałabyś do…?

Portugalia, którą kocham całym sercem. Obojętnie gdzie – Porto, Lizbona czy południe kraju.

Włochy, bo to zawsze dobry pomysł i tanie loty z Polski.

Hiszpania. Uwielbiam Kraj Basków, Galicję, Asturias i Andaluzję.

Jeśli dowolne miejsce na innym kontynencie, to byłoby to…?

Nowa Zelandia & Meksyk.

Ulubione miasto w Polsce…?

Jestem z Warszawy i wstyd się przyznawać, ale nie przepadam za tym miastem.

Jak dla mnie to zdecydowanie Kraków lub Wrocław. Ciężko mi się zdecydować.

Jakie miejsca w tym mieście szczególnie przypadły Ci do gustu?

Kazimierz kocham całym sercem, ale ostatnimi czasy jest tam mocno turystycznie, a mnie męczą tłumy turystów. Wrocław jest bardzo urokliwy, ma super knajpy i dużo międzynarodowych, młodych ludzi.

Ulubione miejsca w Krakowie: klub Alchemia na Kazimierzu, klubokawiarnia Mleczarnia, Hevre, śniadaniownia Ranny Ptaszek, kiełbaski z Niebieskiej Nyski, Youmiko Sushi, Forum Przestrzenie, sklep Szpeje, Flying Vintage sklep na Krakowskiej 10, taras widokowy na ostatnim piętrze Akademii Muzycznej, Ojeju (sklep z kosmetykami, mają super maseczki), Goodlood.

Ulubione miejsca we Wrocławiu: zagłębie Neonów na ulicy Ruskiej, Ostrów Tumski i latarnik, który zapala wieczorem latarnie gazowe, Nanan (przeurocza cukiernia), Nafta Neo Bistro, kolorowe podwórka na Roosevelta.

Czy pamiętasz gdzie na świecie zjadłaś najpyszniejsze dania? Pamiętasz restauracje? Pamiętasz co to były za dania? 

Szakszuka i humus w Rannym Ptaszku (Kraków)

Kiełbasa, taka prawdziwa, przepyszna – Kiełbaski z Niebieskiej Nyski (Kraków)

Sushi w Youmiko Sushi (Kraków)

Świeże spring rollsy w Ryż (Gdańsk)

Najlepsze owoce morza w I sapori della pescheria azzurra (Neapol)

Meksykańskie tacosy w Tacos al Pastor (Madryt)

Ośmiornica w Zapata (Lizbona)

Ramen w Little Tokyo (Los Angeles)

Langustynki w O’Eurico (Lizbona)

Jadłam też pyszną zupę Pho przy granicy Laosu z Kambodżą i mega dobry street food z curry w Bangkoku, ale nie pamiętam gdzie.

Czy podróże inspirują Cię do gotowania nowych potraw, do eksperymentowania kulinarnie? Czy podróże zmieniły Twoje nawyki żywieniowe?

Jasne! Z każdej podróży przywożę nowe przepisy. Zawsze staram się uczęszczać na zajęcia z gotowania.

Jak planujesz podróże? Co Cię inspiruje?

Instagram, blogi, opowieści znajomych.

Najbardziej inspirują mnie jednak ludzie poznani w podróży. Takie osoby mają często niesamowite historie.

Masz jakieś swoje sprytne patenty podróżnicze? Np jakiś fajny sposób pakowania walizki albo przewożenia sprawunków ;))))

W sumie to nie, pakuję się max 5-6 h przed wyjazdem i wychodzę z założenia, że jak czegoś nie wezmę, to kupię na miejscu. Najważniejszy jest telefon, mój mały, kochany jasieczek (poduszka), który zwiedził ze mną pół świata, paszport i karta kredytowa.

Czy polecasz jakieś blogi podróżnicze, przewodniki z których korzystasz?

Nie, hahahaha.

Twoje ukochane inspiracje podróżnicze na Instagramie i poza nim?

Jest bardzo wielu takich ludzi. Justyna i Paweł z CoupleAway, Natalia Kusiak, Diana i Marcin z Lostitalianos i wielu innych.

Jakie hotele, które odwiedziłaś najlepiej wspominasz? Wymień kilka jeśli pamiętasz nazwy i miejsca;)))))

Rooms Hotel – Stepantsminda, Gruzja.

Hotel Chalet al Foss – Dolomity, Włochy; świetna strefa outdoorowego SPA.

Starfish Cayo Santa Maria – Kuba; sam w sobie hotel był bez szału, ale plaża hotelowa była boska i codziennie można było tańczyć salsę na plaży, pić świeże kokosy z ogrodu i pływać katamaranem po morzu (spaliśmy 70% wyjazdu lokalnie, żeby poczuć klimat i 30% w hotelach).

Spałam jeszcze w fajnych resortach (nie wiem czy możemy liczyć to jako hotele?) w Tajlandii i na Gili Islands i wynajmowałam super ville na Bali, ale nie mogę nigdzie znaleźć nazw tych miejsc.

Jeżeli chodzi o hostele to moje dwie perełki to zdecydowanie Arkadia Bacpackers – hostel położony w dżungli w Kambodży oraz mega klimatyczny Fabrika Hostel w Tbilisi.

Co cenisz w hotelu? Jakie cechy musi mieć, abyś dobrze wspominała pobyt tam?

Dobre śniadanie, lubię duże i przestronne łazienki. Wygodne łóżko i fajne kosmetyki.

Bardzo cenię też sobie tarasy z restauracjami czy basenami na dachu.

Jakie miejsca chciałabyś najbardziej odwiedzić w najbliższej przyszłości? 

Bardzo chciałabym odwiedzić Islandię, Japonię, Nową Zelandię, Meksyk, Chile, Boliwię, Peru i Ekwador.

Mam nadzieję, że w tym roku uda mi się odwiedzić dwa z tych miejsc. Moim wielkim marzeniem jest też zwiedzić 6 kontynentów do 30 roku życia. Brakuje mi jeszcze dwóch. 😉

W takim razie życzę Ci bardzo abyś je odwiedziła i dziękuję bardzo za inspirującą rozmowę ;))))

Nie ma więcej wpisów