Moje życie zawsze było związane ze sportem. Dla mnie aktywność fizyczna to źródło spokoju, szczęścia i odstresowania. To moja siła i podstawa każdego dnia. Jako dziecko trenowałam pływanie i siatkówkę, kończyłam sportowe szkoły. Moje pasje zawsze kręciły się wokół nauki i sportu. Jeżdżę na rolkach od ponad 20 lat i od ponad 15 lat regularnie biegam. A regularność jest dla mnie kluczowa. Bo sport jest nieodłącznym elementem każdego mojego dnia. Mam specyficzne podejście do aktywności fizycznej. To nigdy nie był i nie jest dla mnie przymus. To ta najprzyjemniejsza część dnia. To chwila dla mnie i moich myśli. To moment w którym wpadam na najlepsze pomysły i regeneruje mózg. Dlatego w podróży zawsze naturalnie wplatam aktywność fizyczną w mój dzień. Mam na to swoje sposoby. Kiedy jestem w Warszawie biegam, ćwiczę na orbitreku, spaceruję, pływam, ćwiczę jogę i jeżdżę na rolkach. Wybieram codziennie inną aktywność którą lubię, aby angażować różne grupy mięśniowe. Ale kieruję się zasadą, że trenuję tylko to co lubię. Nie zmuszam się do treningów siłowych których nie znoszę, ale jeśli ktoś ma takie preferencje, go for it. Trzeba znaleźć swoją drogę, zdecydowanie. Sport sprawia, że moje ciało jest zdrowe i silne, że mogę iść dłużej, pokonywać schody bez zadyszki i unieść ciężką walizkę na lotnisku- bez żadnego problemu. Moją motywacją jest zdrowie i zawsze nią było.

Moje podejście do sportu zmieniło się, kiedy zaczęłam monitorować moją aktywność za pomocą zegarka. To już będzie 3 lata odkąd korzystam z takich rozwiązań. Uwielbiam to i dzięki zegarkowi wiem ile chodzę, jak długo trwa moja aktywność, czy jeszcze powinnam się ruszyć, czy już warto odpocząć. Ja jestem zabiegana i po prostu bez zegarka nie pamiętam o tym wszystkim. Teraz testuję zegarek Garmin Lily- kobiecy, piękny i subtelny. Chyba najładniejszy zegarek do monitorowania aktywności na rynku. Do tego w przystępnej cenie. Noszę go już miesiąc i spisuje się super. Jest przede wszystkim delikatny, ładny i lekki. Po drugie bateria trzyma długo, nie muszę go ładować codziennie, a co kilka dni. Jest bardzo dobrze sparowany z telefonem, aplikacja Garmin jest wygodna. Mogę bezpośrednio w telefonie ustawiać cele, monitorować aktywność czy nawodnienie. Zegarek sam wykrywa aktywność fizyczną i świetnie sobie z tym radzi. Ja korzystałam jeszcze z monitorowania nawodnienia, bo z tym zawsze u mnie kiepsko na wyjazdach i to również bardzo pomocna rzecz. Garmin Lily ma nadgarstkowy czujnik tętna, monitoruje oddech, ma również pulsoksymetr, a także zaawansowane monitorowanie snu. Ja codziennie korzystam z funkcji wyświetlania wiadomości i powiadomień z telefonu bezpośrednio na ekranie zegarka. Jest to dyskretny sposób na bycie na bieżąco bez ciągłego wyciągania telefonu. Garmin Lily nadaje się do pływania, bo jest wodoszczelny. Mnie najbardziej urzekł wygląd zegarka, jest piękny, pasuje do każdej mojej stylizacji. Oraz jego dyskrecja, włącza się tylko wtedy, kiedy sprawdzam coś na tarczy, a wycisza się zaraz potem.

GARMIN LILY KUPICIE TUTAJ

Ok, ale jak robię z tą aktywnością w podróży:

Bieganie, jako sposób na poznanie miasta

Zawsze w nowym miejscu biegam o poranku. Po pierwsze w ten sposób poznaje miasto, kiedy jest jeszcze puste. Ale też robie rozeznanie w okolicy. Biegnąc można zobaczyć znacznie więcej i znacznie szybciej wszystko niż spacerem. Biegałam o poranku w Nowym Jorku, Barcelonie, Paryżu, Londynie, w Los Angeles, w Meksyku, a nawet zimą w Toronto. To mój ulubiony moment każdej podróży.

Siłownie świata

Często hotele w których się zatrzymuję nie mają swojej siłowni, ale za to współpracują z najlepszymi siłowniami świata z których można jako gość, skorzystać. Zatrzymując się w Arlo Soho można potrenować w słynnym DOGPOUND a w hotelu Erwin w LA można skorzystać z Golden Gym na Sunset Blvrd! Zdarzało mi się też być w hotelach, które mają siłownie pięknie wpisaną w architekturę hotelu: hotel Bohemy na Mykonos, czy Wild Hotel, albo Bikini na Majorce.

Wspólne zajęcia w hotelach

Butikowe hotele często mają bardzo pomysłowe rozwiązania sportowe. Organizują wspólne bieganie dla gości lub zajęcia SUP czy surfing. Jeśli jestem w nowym hotelu zawsze pytam o takie atrakcje, to jest rewelacyjna przygoda i super fun.

Joga w najpiękniejszych miejscach

Wystarczy spakować mate do jogi do walizki, a trening w najpiękniejszym miejscu można odbyć na własnych warunkach. Mata na pomoście na Jeziorze. Mata na plaży. Mata na dachu budynku. Mata nad basenem. Jogę można praktykować wszędzie!

Krok za krokiem, czyli spacery

Niesamowite efekty dają zwykłe spacery. Zwiedzanie miasta to najlepsza motywacja i nawet nie wiadomo kiedy robimy 20 tysiecy kroków!!! Ja w podróży zawsze dociskam zwiedzanie do swoich limitów i wszędzie chodzę pieszo. Nie korzystam nigdy z metra, bo lubię poznawać miasto. Nawet Nowy Jork zeszliśmy pieszo, dzięki temu poznaliśmy świetnie topografię miasta i trafiliśmy w wiele sekretnych miejsc. Które na pewno ominęły by nas w metrze.

POST POWSTAŁ WE WSPÓŁPRACY Z MARKĄ GARMIN

Nie ma więcej wpisów