Większość osób kocha miesiąc swoich urodzin. Ja uwielbiam świętować moje urodziny, ale nie miałabym nic przeciwko takiemu czerwcowi na przykład. Październik to katar i kaszel, to nostalgia, to zmiana czasu i poranne przymrozki. Aczkolwiek mam w sobie jakąś taką zdystansowaną miłość do października, do tego klimatu pod kocykiem, z gorącą herbatą. Do świetnych seriali i filmów oglądanych wieczorami. Bezkarnie, bo nic nie trzeba.

Zestaw do domowego SPA (Touch Yourself)

Nowa marka i zupełnie nowy produkt. Ale taki, którego potrzebowałam od dawna. O czym nawet nie widziałam. Dopóki nie stworzyła go Ola. To zestawy ręczników i turbanów do domowego SPA, stworzone z miłością z waflowanej bawełny, która świetnie wchłania wodę i wygląda obłędnie. Ola to autorka niezwykłego warszawskiego SPA- Na Temat Piękna. Bardzo jej kibicuje, a te produkty testuję od dawna i kocham najmocniej.

Buty Inuikii (Pan Pablo)

Jesiennie poranki są o kupowaniu w piekarni bułek. O zakładaniu ciepłych i wygodnych butów w pośpiechu na gołe stopy. Moje takie są. I od lat z powodzeniem sezony jesienno-zimowe pokonuje w śniegowcach. Kilka lat temu skusiłam się na Innuiki i nadal są w świetnym stanie. Teraz zdecydowałam się na te bez koturny, są jeszcze wygodniejsze.

Ekspres do kawy La Pavoni (Smeg)

W czasach, kiedy wszystko ma być tu i teraz, natychmiast, od ręki- wchodzi on, cały na złoto ekspres La Pavoni. Zdecydowanie i z pełnym przekonaniem najpiękniejszy ekspres świata, a do tego zachęca do celebrowania procesu przygotowania espresso. Kawa wychodzi wyśmienita!

Odżywka do włosów Virtue (Galilu)

To marka, która uratowała moje włosy. Mimo zdrowej diety i suplementacji moje włosy od zawsze pozostawały suche i matowe. Od maja używam kosmetyków Virtue- różnych. W kilku kolorach. I to one zrobiły różnice, mam lśniące, serio bardzo lśniące zdrowe włosy, które naturalnie lekko falują. Jestem bardzo zadowolona z tych produktów.

Serum z wit. C Sesderma (Topestetic)

Wiem, że wiele razy pisałam o tych ampułkach. Ale sama zapomniałam o nich i wróciłam do nich we wrześniu, bo znalazłam je w mojej aptece w nowej odsłonie graficznej. I co to jest za cudo. Co one robią z buzią. No są najlepsze. Bezapelacyjnie. Rozświetlają skórę takim zdrowym blaskiem, pięknie radzą sobie z przebarwieniami stosowane regularnie. I czy mówiłam o blasku? I mean, o taki glow walczymy dziewczyny. Są najlepsze.

Kremowy rondel (Smeg)

Kiedy Smeg wypuszcza swoje rondle, garnki i patelnie to ja jestem pierwsza w kolejce. Są piękne, cieżkie, solidne, trwałe i można w nich wszystko przyrządzać dzięki powłoce. Są tak dopracowane i zgrabne, a jednocześnie pięknie się prezentują. Bardzo dobry zakup na lata!

Złoty sygnet (Apart)

Oh mam słabość do dużych pierścionków i złota, ten jest piękny.

The Matcha Le Labo (Galilu)

Nowość od Le Labo, a to nie zdarza się często. Zapach The Matcha jest lekki i prowokujący zarazem. Zupełnie inny niż wszystko w kolekcji Le Labo, jestem zaskoczona, że premiere ma jesienią, bo bardziej pasuje mi do wiosny. Ale kto by się przejmował.

Jako, że w Galilu zachwycają mnie opisy to oddaje głos dziewczynom:

Tak jak herbata matcha oznacza w japońskiej kulturze znacznie więcej niż napój, tak THÉ MATCHA 26 jest dla nas czymś więcej niż zapachem. To moment wglądu w siebie, bliskiego kontaktu z pięknem własnej duszy. Wystarczy subtelny powiew, żeby oderwać się od otaczającego nas szumu i zwrócić się do wewnątrz.

 Akord herbaty matcha jest nasycony kremową nutą figi, wzmocniony ciepłą wetywerią i drzewem cedrowym oraz uszlachetniony kuszącą gorzką pomarańczą. THÉ MATCHA 26 to zapach głęboki, niosący wyjątkową przyjemność tym, którzy mają szczęście być blisko używającej go osoby. Daje uczucie spokoju, przebywania w domu wśród ludzi, których kochamy, przywołuje na myśl wszystko, co bliskie i ważne.

„Inspiracja, której szukasz, jest już w tobie. Bądź cicho i posłuchaj”. Rumi

Olej CBD na noc (Eir Health)

Najwyższej jakości olej CBD zawierający szerokie spektrum kannabinoidów, wzbogacony o terpeny odpowiadające za uczucie senności. Do tego melatonina – hormon ciemności regulujący rytm dobowy i lawenda, przynosząca uczucie relaksu i rozluźnienia. Olej CBD NO.10 to oparta na badaniach naukowych formulacja, która stanowi doskonałe wsparcie dla osób mających problemy z zasypianiem i niskiej jakości snem.

z kodem TRAVEL dostanieciecie aż 20% zniżki na niego!!!

Album w nowej oprawie (Sztuka Pobytu)

Moja Sztuka Pobytu doczekała się drugiego nakładu i nowej okładki. Takiej która pięknie prezentuje się na półkach w sklepie i pasuje do wnętrz, zdobi stolik kawowy i nocny. Uwielbiam tę nową jej odsłonę. Zrobiłyśmy ponownie mały nakład, więc jeśli planujecie ją kupić na prezent świąteczny, to może być dobry moment:)

Czerwone wino Chibu (Modern Wine Club)

Kojarzycie tę historię o parce, która rzuciła korpo lifestyle i ruszyła w Bieszczady? Tak samo zrobił Antonio z żoną, tylko w troche milszym i cieplejszym miejscu, czyli Portugalii. Wspólnie zostawili Lizbone i zdecydowali się robić wino, które ma być nieszablonowe, nieschematyczne – indywidualne! I w ten oto sposób mamy dla Was Chibou, czyli owocowe i wyraziste czerwone wino prosto górzystego Dao.

Jeśli planujecie zakupy w Modern Wine Club to polecam się z moim 10% kodem MWCTRAVELICIOUS

Ciepła czapka (Berenika Czarnota)

Wełniana czapka, ciepła, piękna i naturalna

Sól morska do kąpieli La Bomba(Bebe Concept)

Mało jest większych przyjemności niż pachnąca i pielęgnująca kąpiel. Kule do kąpieli i sole do kąpieli La Bomba, po prostu uwielbiam.

Sweter w botaniczny print (Bizuu)

Oszalałam na punkcie tego swetra, jest przepiękny. Do tego jak na tak intensywny kolor i wzór ma całkiem niezły skład, bo 50% wełny merino. oczywiście mogłoby być lepiej, ale nadal ten kolor!!!!

Wełniany kardigan (Roboty ręczne)

Ale jeśli potrzebujecie 100% wełny i 100% ciepła to ten sweter to zapewnia. Do tego klasyczna forma i kolor daje gwarancje, że sweter posłuży na długie lata.

Maska rozświetlająca Royal Fern (Galilu)

Oh jak ta marka mi dobrze robi. Mam kilka kosmetyków, ale ta maska to mój faworyt, nawilża, napina, rozświetla. Używam jej zamiast kremu, w sumie jak krem. Ale ja mam skórę bardzo suchą.

Ręcznie pleciony kosz dla zwierząt (Bebe Concept)

Jeśli mój kot miałby mieć kosz to taki. Bardzo trudno o ładne akcesoria dla zwierząt, zazwyczaj nie zdobią one wnętrz, a ten jest IDEALNY.

Intensywny Room Spray (Sztuka Pobytu)

No i jest mój ukochany zapach. Wybrzydzałam, odsyłałam i cudowałam przy tworzeniu mojej świecy. Ale Glyk był nieugięty i wysyłał mi wciąż nowe propozycje. Aż udało się z numerem 2. Był idealny. Skórzany, kadzidlany, ale jednocześnie świeży. Ja kocham takie inne zapachy, zatapiam się w nich. Pachnę nimi i zostawiam po sobie ślad. Ten room spray taki jest. Mocny i rześki zarazem. Pachnie mirrą, kadzidłem, akordem skórzanym i drzewem sandałowym. Moje idealne wybory. Dochodzą mnie głosy, że tak go kochacie, że używacie jako perfum. Na zdrowie!!!

Nie ma więcej wpisów